Wywiad z Eugenią Altamirą – trenerką metody Transformational Breath®

Aleksandra: Oddech Transformujący jeszcze niedawno był dla mnie jedynie teorią, a teraz stał się podróżą, którą wspólnie przebyłyśmy. Przez te 12 dni dotknęłyśmy najgłębszych i najpiękniejszych części siebie. Czym jest ta Przestrzeń, którą tworzy Transformational Breath®?

Eugenia: To szerokie pytanie! Przede wszystkim w Oddechu Transformującym staramy się stworzyć dla ludzi bezpieczną przestrzeń, w której mogą oni odkrywać to, kim są i wejść głęboko w siebie. Oddech jest naszą wewnętrzną siłą życiową. Pomaga nam ujrzeć to, co jest w środku nas i skontaktować się z naszą mocą. Bo ona zawsze tam jest, my jedynie czasem tracimy z nią kontakt. Poprzez ponowne łączenie się ze źródłem naszej życiowej energii, poprzez lepsze poznawanie siebie, tworzymy możliwość wewnętrznego wzrostu, bezkresnego spokoju, miłości i prawdziwej akceptacji tego, kim jesteśmy.

Aleksandra: Pójdźmy jeszcze głębiej. Czym jeszcze jest Transformational Breath®?  

Eugenia: Transformational Breath® jest techniką świadomego oddychania, a naszym celem jest ponowne nauczenie się jak oddychać naturalnie, używając przepony, dzięki czemu dostarczamy organizmowi więcej tlenu, odżywiamy nasze ciało i usprawniamy detoksykację. Z każdym wydechem uwalniamy  toksyny z naszego organizmu. Dla mnie, jako psychologa, zawsze fascynujące było pytanie, jak to się stało, że nie oddychamy tak, jak naturalnie powinniśmy. Z jakiego powodu musimy „ponownie nauczyć się“ oddychać prawidłowo. Nie wiemy dokładnie jak to się dzieje, ale potrafimy używać oddechu do kontrolowania emocji. Jeśli tak robimy wiele razy, raz za razem, zaczynamy stwarzać w ciele stałe blokady. To są wspomnienia i doświadczenia, które zostają zapisane w naszym ciele. W Oddechu Transformacyjnym pracujemy nad ich odblokowaniem zarówno na poziomie fizycznym, jak i umysłowym (mentalnym) oraz emocjonalnym. Poprzez czyszczenie wszystkich tych wspomnień, które są stłumione oraz  narracji, które się powtarzają, pozwalamy sobie na bycie bardziej obecnymi w Teraz, w większym kontakcie ze sobą, a to pozwala nam pracować również na poziomie duchowym. Pozwalamy się wtedy prowadzić, a co za tym idzie, możemy żyć w przestrzeni radości i spełnienia. Dopiero wtedy żyjemy życiem, które tak naprawdę na nas czekało.

Aleksandra: Czy możesz podzielić się swoją osobistą historią? Jak do tego doszło, że teraz jesteś trenerem Transformational Breath®?

Eugenia: Jestem psychologiem i może to oddech znalazł mnie? Naprawdę bardzo mocno chciałam znaleźć odpowiedzi dla siebie. Gdy byłam dzieckiem, bardzo cierpiałam. Przeżyłam serię strat, moja mama zmarła po moich narodzinach, a mój ojciec ożenił się kolejne 4 razy. Miałam wiele różnych macoch, jak złe postaci z baśni. Miałam więc bardzo niestabilne życie, a w szczególności dotkliwa była relacja z jedną macochą. W moim domu przez wiele lat była wówczas obecna przemoc i to mnie niszczyło. Nie czułam się bezpiecznie i oczywiście przez te wszystkie trudne wydarzenia, powtarzałam te wzorce i zachowania. Szukałam bezpieczeństwa, miłości i akceptacji, ale nie znajdywałam ich. Na przykład trafiałam ciągle na niezaangażowanych partnerów (mój nadłuższy związek trwał 8 lat, ale co 6 miesięcy partner ze mną zrywał), więc nawet w najstabilniejszej mojej relacji nie było stabilności. Nosiłam w sobie dużo złości i winy za to wszystko, co się zdarzyło. Udałam się też na terapię, ale po latach czułam, że utknęłam. Nie mogłam rozwiązać tych zagadnień, na których mi naprawdę zależało. Stałam się pewniejsza siebie i miałam wspierającą rodzinę, więc nie byłam w tym cierpieniu zupełnie sama, ale po prostu nie mogłam zmienić pewnych rzeczy. Zaczęłam się więc poddawać, porzuciłam terapię i mówiłam sobie: musi być coś jeszcze, chcę innej odpowiedzi!

Wróciłam wtedy do Meksyku i znalazłam pracę, którą bardzo polubiłam. Pewnego dnia mój szef, który był też facylitatorem Transformational Breath® zapytał mnie, czy nie chciałabym pooddychać. Nic mi nie wyjaśnił, a ja się zgodziłam bez względu na to, co to miało być. Był w stanie zrobić mi sesję, bo nie mieliśmy akurat nic do robienia w biurze. W połowie sesji wiedziałam, że to jest to, co chcę robić! Wiedziałam, że chcę się tym dzielić z resztą świata, czułam jaka płynęła z tego moc, wiedziałam, że to głębokie. Wibrowałam, czułam swoją miłość, spokój i miałam ogromną klarowność. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie doświadczyłam. Tego dnia wróciłam do domu, zasnęłam i spałam całą noc, a to dla mnie było ogromnym wydarzeniem, ponieważ od dzieciństwa cierpiałam na chroniczną bezsenność i nie pamiętałam kiedy ostatni raz przespałam całą noc. Nie rozumiałam co się działo! To było jak jakieś nowe potwierdzenie swojej mocy. Obudziłam się i nie mogłam w to uwierzyć, płakałam! Powiedziałam do siebie wtedy „Ja chcę to robić!“,  potem udałam się na szkolenie i wszystko zaczęło się układać. Wierzę, że jeśli znajdziemy swoją ścieżkę, naszą prawdziwą pasję w sercu, wszechświat odpowiada w pozytywny sposób.

Aleksandra: Czy możesz powiedzieć o realnych zmianach jakie widzisz w swoim życiu, zachowaniu i relacjach?

Eugenia: Jedną z największych zmian jest moja własna percepcja siebie. Miałam trudne dzieciństwo, a kiedy dorastałam, nie miałam wielu kochających osób wokół siebie. Wszyscy martwili się o mnie i przez to słyszałam w kółko rzeczy, jakie o mnie mówili: że miałam ciężkie życie, że wiele się wycierpiałam, że życie było dla mnie niesprawiedliwe i …. wierzyłam w to wszystko. Widziałam siebie jako ofiarę, jako kogoś, kto wiele wycierpiał, więc nawet kiedy już zaakceptowałam swoje życie, dopiero po doświadczeniu Transformacyjnego Oddechu zobaczyłam siebie w innym świetle. Następnie zaczęłam myśleć o sobie nie jak o ofierze, ale jako o pełnej istocie, która nie jest tu po to, by cierpieć. I wtedy dopiero byłam w stanie doświadczyć prawdziwego przebaczenia. Nie takiego, które przychodzi z głowy, ale takiego, które zawiera jedynie miłość do ludzi, którzy myślałam, że mnie skrzywdzili. Byłam w stanie poczuć miłość do kogoś, kto nienawidził mnie przez lata.  Nigdy nie myślałam, że coś takiego jest możliwe. Myślałam, że mogę pogodzić się z tą osobą, ale zdarzenie i tak na zawsze pozostanie w moim sercu.

Wtedy udało mi się pogodzić ze swoją narracją i tym, kim jestem. Znalazłam również swoją siłę, a że zawsze fizycznie byłam małą, delikatną osobą i zawsze widziałam się jako podatną na zranienie (miałam otwarte serce, a ludzie mnie wykorzystywali), to wtedy uświadomiłam sobie, że to właśnie jest moja siła – ta umiejętność kochania! I kiedy już uzdrowiłam te kawałki, w końcu byłam w stanie zmienić mój sposób wchodzenia w relacje z ludźmi. Przestałam przyciągać partnerów, którzy mnie zostawiają, czyli ciągle przyciągać wzorce porzucenia i stałam się gotowa na poznanie mojego męża, z którym dzisiaj jesteśmy razem już 11 lat.

Aleksandra: Czym Transformational Breath® różni się od innych metod oddychania? 

Eugenia: Myślę, że wszystkie techniki mają wspólny mianownik, czyli ponowne połączenie ludzi z ich własnym oddechem. Większość technik oddechowych skupia się na wypracowaniu świadomego wzorca oddechowego. Jedną z różnic, oprócz oddechu połączonego (czyli oddychania bez pauz pomiędzy wdechem a wydechem) jest to, że skupiamy się na pełnym procesie formowania się oddechu, z użyciem zarówno przepony, jak i całego systemu oddechowego, aby zapewnić równowagę w przepływie energii, życia i oddechu w ich ciele. To bardzo ważne, aby zapewnić klientom bezpieczeństwo i umożliwić im swobodne skontaktowanie się z emocjami. Ponadto podczas sesji facylitatorzy Transformational Breath® używają dłoni, by dosłownie przekonfigurować wzorzec oddechowy, wspomagając tym samym głęboką przemianę. Zadaniem klienta jest skupienie się na oddechu bez względu na to, jakie emocje czy wspomnienia się pojawiają. Używamy także dźwięków i ruchu podczas sesji, co pozwala na emocjonalną integrację i wytwarza wysokie wibracje, które wspierają proces. Dołożyliśmy też część praktyki duchowej jako stały element programu. Wiemy, że mnóstwo ludzi ma „duchowe doświadczenia“ w wielu szkołach oddychania, bo to jest częścią naszej natury. W tej praktyce połączenie się z duchowym aspektem nas samych pojawia się dość często. Pozwala to naszej pracy przejść od świata ludzkich ograniczeń do świata nieskończonych możliwości. Pozostawiając z boku dogmaty, nie chodzi tu o żadną religię czy konkretny system wierzeń,  a jedynie o łączenie się z nieskończonymi możliwościami, z nieograniczonym rozwojem dostępnym dla każdego z nas.

Aleksandra: Wszyscy wiemy, że nie każda metoda jest dla wszystkich. Komu poleciłabyś Transformational Breath®?

Eugenia: Zgadzam się, że nie wszystko jest dla każdego, ale piękno naszej pracy polega na tym, że możemy pracować z każdym. Możemy zacząć pracę już z noworodkami, możemy oddychać razem z nimi w trakcie ich życia aż do dorosłości. Dzieci, młodzież, dorośli, ludzie niepełnosprawni, ludzie z ograniczeniami fizycznymi i psychicznymi – każdy ma dostęp do tej metody, ponieważ jest ona bezpieczna i nie wpływają na to ograniczenia medyczne lub fizyczne. Jesteśmy przygotowani na taką pracę i wiemy jak pracować z różnymi ludźmi. Każdy więc może przyjść i spróbować, a wtedy zdecydować czy mu to służy czy nie.

Aleksandra: Jak wygląda transformacja podczas sesji?

Eugenia: Fundamentem jest połączony oddech. Kiedy oddychamy bez pauz, tworzymy obieg energii. Ten „powiew energii, która się porusza“ powoduje wysokie wibracje. Prawo dostosowywania się (Law of Entrainment) w fizyce mówi, że gdy dwie wibrujące częstotliwości się spotkają, wyższa, lub lżejsza częstotliwość przyciągnie niższą lub gęstszą częstotliwość. Kiedy napotykamy na „gęstszą“ emocję podczas sesji, np. smutek lub żal z przeszłości, wypływają one na powierzchnię z nieświadomości i spotykają się z wyższą wibracją (dzięki połączonemu oddechowi i dźwiękom, których używamy). To, jak ta emocja jest odczuwana, zmienia się w nas, ponieważ wibracyjna częstotliwość tej emocji staje się lżejsza. Nie pozbywamy się jej, nie możemy wymazać naszej przeszłości, ale możemy zmienić sposób, w jaki ją odczuwamy w środku. Nie będzie już taka ciężka, będzie lżejsza i możemy się z nią pogodzić.

Aleksandra: Czy możesz podzielić się najbardziej spektakularną zmianą jaką widziałaś u ludzi, którzy przyszli na Twoje sesje? Czy jest coś, co będziesz zawsze pamiętać? 

Eugenia: Och, tak, wiele osób mi się przypomina! Ciężko którąś wybrać! Jedna osoba długo pozostawała w moim sercu. Był to starszy pan, który był dzieckiem w trakcie wojny, a jego ojciec był oficerem w niemieckiej armii. Był on odpowiedzialny za wiele rzeczy, ale przeżywał wewnętrzny konflikt i przekazał go również swojemu synowi. Po wojnie rodzina uciekła z kraju, byli ścigani, a on żył z winą przez całe swoje życie. Jego ojciec również miał bardzo skomplikowane relacje z resztą rodziny, głównie z powodu ogromnego poczucia winy. W tym starszym panu było bardzo dużo bólu, z którym próbował sobie poradzić przez całe swoje życie. Naprawdę chciał wybaczyć zarówno sobie, jak i swojemu ojcu. Chciał, by wybaczono jego krajowi. Chciał transformacji percepcji całego swojego życia. Zrobił naprawdę wiele, udał się na terapię, do szamanów, brał leki. Sesje z nim były bardzo intensywne zarówno fizycznie, jak i psychicznie. Całe jego ciało się spinało, wychodził z niego ból na wiele różnych sposobów, jak łzy, krzyk, nawet do takiego stopnia, że nie był już obecny. W końcu, zaczęło się to zmniejszać, i podczas jednej sesji, w jednym momencie, w trakcie kilku minut, poczuł, że odpuścił, zintegrował. Ujrzał siebie i swojego ojca jako kochające istoty. Zobaczył wszystko to, co się zdarzyło i pogodził się z tym, poczuł prawdziwe przebaczenie i miłość. Do końca sesji obejmował mnie i płakał, ale to już były inne łzy, łzy radości. Powiedział wtedy: „Nigdy nie myślałem, że mógłbym umrzeć w spokoju. Nie myślałem, że cuda są możliwe. Jestem bardzo wdzięczny!“ To naprawdę dotknęło moje serce. Całe życie tak ciężko na to pracował.

Aleksandra: Czy możesz wytłumaczyć dlaczego nie praktykujecie hiperwentylacji podczas sesji oraz dlaczego nie jest to dla nas dobre? 

Eugenia: Hiperwentylacja ma miejsce wtedy, gdy staramy się „wypchnąć“ nasz wydech lub go przedłużyć. Sprawia to, że wydychamy więcej CO2 (dwutlenku węgla) niż wdychamy tlenu. Wiadomym jest, że CO2 musi opuścić nasze ciało, jednak potrzebujemy też utrzymać pewien jego poziom we krwi. W naturalnym przepływie oddechu potrzebujemy zarówno odpowiedniej ilości tlenu, jak i CO2. Kiedy wypychamy wydech i za dużo CO2 wydostaje się na zewnątrz, wtedy ma miejsce hiperwentylacja. To dlatego ludzie czują zawroty głowy i czasami miewają „doświadczenia“ lub wizje – to jedynie umysł, który nie funkcjonuje tak, jak powinien – gdyż we krwi nie ma odpowiedniego poziomu substancji. My wierzymy, że nie musimy doprowadzać do hiperwentylacji by mieć mocne i integrujące doświadczenia. Niektóre metody oddychania promują hiperwentylację, ponieważ zawroty głowy i nie-bycie w pełni obecnym stwarza zmieniony stan świadomości, co niektórych ludzi fascynuje i wyzwala. Niektórzy ludzie przychodzą i czują jakby otrzymali bardzo dużo na poziomie duchowym. Ale my wolimy czuwać nad zdrowiem i bezpieczeństwem tej osoby i wiemy, że ona i tak może mieć mocne doświadczenia i otrzymać głębokie wglądy bez ryzykowania własnym zdrowiem. Nie można od tego umrzeć, ale nie chcemy, by ludzie mdleli lub wchodzili w zmieniony stan świadomości. Chcemy jedynie, by ludzie doznali emocjonalnej integracji, skontaktowali się ze sobą i byli w pełni obecni. W związku z tym podczas sesji dużo uwagi poświęcamy dynamice oddechu, upewniając się, że wydech jest zrelaksowany, że są odpowiednie proporcje pomiędzy wdechem a wydechem. Jesteśmy też obecni z klientem przez całą sesję, dlatego nawet jeśli ktoś przechodzi przez intensywne doświadczenie, prowadzimy go z powrotem do rozluźnionego wydechu, by utrzymać równowagę pomiędzy CO2 a tlenem, a wtedy nie ma ryzyka wysokiego ciśnienia krwi czy omdlenia.

Aleksandra: Jaką wiadomość chciałabyś przekazać polskim czytelnikom i uczestnikom przyszłych warsztatów? 

Eugenia: Chciałabym powiedzieć, że Transformational Breath® podarował mi wiele cennych darów. Całkowicie zmienił to, jak teraz siebie widzę, jak patrzę na świat i na związki. Jestem bardzo dumna z możliwości dzielenia się tą transformacją z innymi ludźmi. Za każdym razem, będąc świadkiem głębokich przemian, czuję ogromną wdzięczność i zachwyt, ale też pokorę.  Uwielbiam tę możliwość poznawania nowych kultur, ludzi, ich pasji oraz problemów, z którymi się zmagają. Zawsze zadaję sobie pytanie jak mogę być dla nich pomocna, dzieląc się tym, co kocham robić. Chcę się tym dzielić z każdym, kto zapragnie przyjść i poznać oddech oraz oczywiście siebie!

Moje credo, które prowadzi mnie przez życie to “Czy to prawda“? Kiedy przyłapię się na myśleniu, że „coś powinno być inne“, zatrzymuję się i pytam „czy to prawda“? A potem myślę: „W sumie to nie wiem“. Kieruję się również naszym sloganem Transformational Breath®  „świadome oddychanie dla lepszego świata“. Naprawdę czuję, że jest to możliwe.

Rozmawiała Aleksandra Hekert, Tepoztlan, Meksyk, 02 kwietnia 2017

Warsztaty Transformational Breath® już w czerwcu w Polsce!!! Więcej info: https://warsztatytb.wordpress.com/

Sylwia Buczak

Sylwia Buczak

Założycielka Fundacji Life Change, która organizuje i prowadzi warsztaty, projekty i kampanie społeczne.
W trakcie studiów z Relaksacji i Jogi oraz uczestnicząc w warsztatach w Polsce i Indiach zgłębiała różne aspekty jogi, techniki relaksacyjne, medytacje, techniki oddechowe oraz ajurvedę.

Przejdź do paska narzędzi