Mindfulness: Życie jest najciekawszym serialem, jaki kiedykolwiek obejrzymy

Mindfulness to forma medytacji, w której uwagę nakierowujemy na chwilę obecną, (czyli bez jakiejkolwiek oceny ani komentarza przed myślą), z otwartością i szczerym zaciekawieniem dziecka. Praktyka ta opiera się na prowadzonych medytacjach, takich, jak na przykład: skanowanie ciała, uważne chodzenie czy obserwacja oddechu. Zdecydowana większość z nas jest w stanie to zrobić.

Jakie są więc pułapki mindfulnessu? O czym pamiętać podczas tej praktyki?

1) Oczekuj życia i prawdziwych emocji, a nie nieporuszonej ciszy

Prawdziwa medytacja jest odwrotnością nudy.

Życie jest najciekawszym serialem, jaki kiedykolwiek obejrzymy. Wszelkie nasze osobiste dramaty odbywają się tu i teraz, w naszym wnętrzu.

Bywa, że oczekujemy od medytacji czegoś wręcz odwrotnego – nieporuszonej ciszy i spokoju. Tak jednak nigdy nie będzie – żyjemy, a więc czujemy i myślimy. Zamiast narzekać, że coś poszło nie tak w medytacji, możemy sobie pogratulować tego, że jesteśmy istotą żywą, i że nie jesteśmy od siebie odcięci, a więc czujemy.

Z perspektywy nauczyciela, bardziej mnie martwi, jeśli osoba początkująca w praktyce niewiele czuje, wychodzi z ciała lub też mówi o “odczuciu pustki”, niż gdy doznaje natłoku myśli czy zalewu emocji. Te ostatnie są zupełnie normalne.

Procesem dziejącym się podczas praktyki medytacji jest stawanie się bardziej normalnym, a nie bardziej niezwykłym, lepszym od innych i “duchowym”.

2) Nie traktuj medytacji jak zadania

To, co jest niezbędne w procesie medytacji, to nieporuszona, niereaktywna i nieoceniająca postawa. Nazywamy ją świadomością.

I to najczęściej jest dla nas największym wyzwaniem, bo żyjemy jak w transie, podążając za nieuświadomionym wewnętrznym głosem krytyka. Medytacja może się stać kolejnym zadaniem do wykonania. Chcemy nią coś osiągnąć, zmienić niedoskonałego siebie, oddzielić się od naszych codziennych problemów.

Wtedy jednak nie medytujemy, tylko nadal podążamy za myślą. Tworzymy napięcia w ciele, walczymy, traktujemy siebie jak wroga. Zaczyna się w nas niezgoda na to, co jest, a więc na siebie samego.

Hidden Content

3) Popatrz na siebie z miłością i współczuciem

Jeśli jednak zrozumiemy, że możemy poddać się i nie reagować, patrzeć ze współczuciem i miłością (a prawdziwa miłość jest bezwarunkowa), na to co się w nas odbywa, dajemy sobie szansę na to, aby w pełni przeżyć to, co chce w nas być zobaczona i przyjęte. Ta praca wymaga odwagi i gotowości na spotkanie się ze sobą. Prawdziwym i bezbronnym.

I to najczęściej dla uczestników kursów mindfulness jest najtrudniejsze. Zamiast uciekania i omijania tego, co niewygodne, w medytacji wchodzimy w samo serce tego, przed czym do tej pory uciekaliśmy.

4) Bądź blisko swojego ciała i emocji

Wśród osób medytujących, niezależnie od nurtu i długości praktyki, możemy zaobserwować bardzo silną tendencję w kierunku odcinania się od ciała i emocji. W języku angielskim zjawisko to nazywa się “spiritual bypassing”. Jest to całkowite niezrozumienie założeń praktyki medytacji, która jest narzędziem mającym nam pomóc w głębszym skontaktowaniu się ze sobą i wyzwoleniu z cierpienia. To, co jednak często obserwuję jest omijaniem etapu wejścia we wszystko to, co zamiataliśmy pod dywan całe życie: co jest przykre, bolesne, społecznie nieakceptowalne (jak gniew/nienawiść), nieprzyjemne, a w zamian: szukaniem szczęścia w np. przedwczesnym wybaczaniu, afirmacjach, pozytywnym myśleniu, szukaniu spokoju na siłę.

Powoduje to jedynie tworzenie osobowości jeszcze bardziej sztywnej, sztucznej, udającej duchową i spokojną, a tak naprawdę odciętą od siebie i emocji, a przez to krzywdzącą siebie i innych.

Takie zjawiska jak wybaczenie, spokój i harmonia, nie są czymś, co możemy jakoś zrobić, wypracować czy też wręcz wymusić na sobie. Nie są też żadną koncepcją, której można się nauczyć czy też nawet zrozumieć. Są to doświadczenia, które prawdziwie i trwale, pojawiają się jedynie po wejściu, przetransformowaniu (a więc ukochaniu i przyjęciu) serca bólu i zranienia, które każde z nas, bez wyjątku, niesie.

Tym co nas uzdrawia, co otwiera na wzrost, jest nasza prawdziwa natura, która jest bezwarunkową miłością. Jest to stan rozpoznawalny podczas medytacji, stan wibrujący w ciszy, stan za którym często tęsknimy najbardziej, i którego omyłkowo szukamy na zewnątrz, zamiast w nas samych.

A tymczasem jest bliżej niż myślimy.

 

 

Fotografia okładkowa i portret Magi: Kasia Ładczuk

Maga Alicja Korbel

Maga Alicja Korbel

Nauczyciel

Praktyka medytacji jest szczerym i autentycznym byciem w tej chwili. Tak jak jest. Bez maski. Bez niczego więcej. Jest wyzwalaniem się z kolejnych iluzji myśli, nawykowych, dawno wysłużonych działań. Jest odrodzeniem do życia.
W 2011 roku założyłam małą szkołę jogi BabaJoga.

Przejdź do paska narzędzi