matka po rozwodzie cover

Matka po rozwodzie: jak zorganizować życie na nowo

Samotnej matce nie jest łatwo odnaleźć się w nowej sytuacji. Pogodzić pracę z opieką nad dziećmi. I znaleźć jeszcze czas dla siebie. Podpowiadamy, jak z tym wyzwaniem  się uporać.

Strategię zarządzania czasem w przypadku samotnych matek można porównać z procedurą bezpieczeństwa w samolocie: w czasie awarii najpierw nakładasz maskę sobie, potem dziecku. Przekładając to na codzienność: jeśli doprowadzisz do wyczerpania swoich zasobów, opadniesz z sił i nie będziesz wsparciem dla dziecka.

Z planem w ręku

​Statystyki mówią, że po rozwodzie aż 96% kobiet zostaje samych z dziećmi. Nie da się ukryć, że taka zmiana wymusza inną organizację życia. Nie obędzie się bez planu, który pomoże nie zwariować w natłoku obowiązków. Dlatego warto usiąść z długopisem w ręku i rozpisać obowiązki na te, które należą tylko do nas i te, które da się powierzyć komuś innemu. – Można się umówić z inną matką, że odprowadzamy nasze dzieci do szkoły na zmianę. Albo wynająć wspólną nianię do dwójki, trójki dzieci, która będzie je odbierać. Zmniejszy to również koszty – sugeruje psycholożka Naszej Strefy Edyta Daniluk. Podaje też kilka prostych rad ułatwiających życie, jak choćby tę, by mieć w zasięgu ręki listę zakupów – na okapie kuchennym, drzwiach lodówki, korkowej tablicy – którą można uzupełniać, kiedy tylko sobie o czymś przypomnimy. Niewiele daje spisywanie jej tuż przed wyjściem do sklepu, bo o wielu rzeczach wówczas zapominamy. Codzienne poszerzanie spisu o kolejne produkty, których brakuje jest łatwiejsze.

Druga lista może dotyczyć spraw do załatwienia: chociażby zapłacenia mandatu, wywiadówki czy telefonu do księgowej. Zapisywanie pomaga nie tylko lepiej się zorganizować, ale też zachować lepsze samopoczucie. – Pamiętanie o wielu rzeczach naraz niepotrzebnie obciąża pamięć, powoduje wewnętrzne napięcie, wywołuje poczucie, że na pewno o czymś zapomnieliśmy, a w konsekwencji długofalowy stres – tłumaczy David Allen, autor światowego bestsellera Getting things done, czyli sztuka bezstresowej efektywności.

Z rozpisanym czarno na białym planem możemy czuć się bezpiecznie. Oszczędza nasz czas, daje nam spokój.

Bez perfekcji

Inny sposób na dobrą organizację czasu to podzielenie obowiązków na pilne, które można zrobić od ręki, jak opłacenie rachunków, i ważne, możliwe do zrobienia za tydzień, miesiąc, jak zaplanowanie wakacji. Jeśli masz poczucie, że żyjesz w pośpiechu i czas Cię goni, przyjrzyj się każdej godzinie. Może się okazać, że kilkadziesiąt minut dziennie zabiera Ci internet. Zamiast traktować Facebooka czy Twittera jako formę spotkania ze znajomymi, lepiej umówić się z kimś na kawę.

Warto pamiętać, że doba ma 24 godziny, z czego co najmniej siedem warto przeznaczyć na sen. Odliczając dziesięć godzin na pracę wraz z dojazdami i staniem w korkach, na zwykłą domową codzienność zostaje niewiele. Może część obowiązków lepiej sobie odpuścić. Jakich? Najłatwiej zrezygnować z perfekcyjnego ładu i porządku, a zaoszczędzony dzięki temu czas spędzić z dzieckiem. – Warto wygospodarować chociaż godzinę dziennie na to, żeby być tylko dla niego. Dodatkowym bonusem będzie to, że opuści nas poczucie winy z powodu nieobecności – zachęca psycholożka. Konsekwencją braku czasu może być uwaga dziecka, że „z tatą jest fajniej, bo się ze mną bawi”. Słysząc takie stwierdzenie zapracowana i dokładająca starań mama może poczuć się skrzywdzona i zrezygnowana. Potraktujmy to jak informację zwrotną. Nie wpisujmy się w rywalizację o względy dziecka, bo ono potrzebuje uwagi obojga rodziców. 

 

Ze zgodą na siebie

Rozwód to również czas podsumowań, pytań o to, kim jestem i czego potrzebuję. Bywa, że dopiero po rozwodzie otwiera się przestrzeń dla własnych pasji. Wejście w rolę żony i matki kosztem samej siebie rodziło frustrację i niezadowolenie z życia. Nie sprzyjało budowaniu relacji, ani z mężem, ani z dziećmi.

Wiele zabieganych kobiet nie potrafi tak po prostu mieć czasu dla siebie. Nie wie, co to właściwie oznacza. To że można sobie posprzątać, ugotować na zapas albo obejrzeć serial, przeżywając fikcyjne życie? Czy czas dla siebie to karnet na siłownię, by dać szansę szczęściu, czyli kolejnemu partnerowi?

Rzecz w tym, że szczęście to sposób myślenia o sobie i świecie. Tego akurat nie da się umieścić na liście zadań. Może zamiast na zajęcia fitness lepiej pójść na godzinny spacer i zostać ze swoimi myślami? Albo zapisać się na lekcję tańca, szycia gorsetów, robienia mydła, by zająć się czymś niepraktycznym? Może zamiast marzyć o kolejnym NIM zastanowić się nad własnymi potrzebami? Przyznać sobie prawo do bycia kochaną i zauważaną jako JA, kobieta, człowiek. Jedyna taka i niepowtarzalna osoba.

Hidden Content
Joanna Drosio-Czaplińska

Joanna Drosio-Czaplińska

Psycholog
<
Przejdź do paska narzędzi