bycie w działaniu

Bycie w działaniu – rozmowa z Kåre Landfaldem

W wywiadzie dla Strefy Rozwoju twórca Zen Coachingu zdradza, jak z ONZ trafił do coachingu, w jaki sposób wraca do “tu i teraz” i jakie pytanie najchętniej wywiesiłby na Pałacu Kultury.

Kiedy ktoś Cię pyta o to, czym się zajmujesz, jak odpowiadasz na to pytanie?

Jeśli dana osoba wie, czym jest coaching, odpowiadam że uczę coachingu. Czasem mówię też, że pomagam ludziom połączyć się głębiej ze sobą poprzez warsztaty i indywidualne spotkania. Pracuję też z organizacjami w obszarze przywództwa, komunikacji oraz rozwiązywania konfliktów. Sednem jest dla mnie zawsze uwolnienie potencjału osób indywidualnych i grup.

Swoje życie zawodowe zaczynałeś, pracując między innymi dla ONZ, norweskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych i jako konsultant w organizacjach społecznych. Skąd się wzięło zainteresowanie coachingiem?

Patrząc wstecz, myślę że wpłyęło na to kilka czynników. Po pierwsze już od dziecka czułem połączenie z czymś, co moglibyśmy nazwać tajemnicą istnienia, ciekawiło mnie, kim jestem. Swoją drogą, otoczenie, w jakim dorastałem nie wspierało takich poszukiwań. Norwegia w latach 70. była krajem w dużym stopniu technokratycznym, a moi rodzice byli ateistami. Dopiero jako nastolatek natrafiłem na książki, które pomogły mi to zainteresowanie wzmocnić i pogłębić. Drugim czynnikiem była silna potrzeba przygody i odkrywania świata. Kiedy byłem dzieckiem, moja rodzina mieszkała na Filipinach. Życie w Manili otworzyło mi oczy na zupełnie nową rzeczywistość. Wreszcie, z wiekiem, coraz wyraźniej zacząłem odczuwać potrzebę wniesienia czegoś dobrego do świata.

Studiowałeś między innymi informatykę i filozofię. Potem zawodowo związałeś się ze współpracą międzynarodową….

Tak, tuż po studiach odezwała się chęć przygody i odkrywania świata. Dużo wtedy podróżowałem, pracowałem w Pakistanie, Wietnamie, Kambodży. Jednak po ośmiu latach pracy w organizacjach międzynarodowych, znów wróciło do mnie pytanie o to, kim jestem. Czułem, że potrzebuję przyjrzeć się temu na poważnie. Odłożyłem karierę na bok i przeprowadziłem się do klasztoru zen we Francji. Po dziewięciu miesięcach zdecydowałem, że uważność, medytacja i bycie staną się od tego czasu moim życiowym priorytetem.

Stąd Zen Coaching?

To był naturalny kolejny krok. Uwielbiam dzielić się wiedzą, dlatego też bardzo szybko zacząłem uczyć.

Czym Twoje podejście różni się od innych metod coachingowych?

Zen Coachingu dużą wagę przywiązujemy do kontaktu z ciałem i tym, co czujemy w danej chwili. Pomaga to „wrócić do siebie”, zrelaksować się w to, kim jesteśmy (ang. relaxing into being) i dopiero z tego miejsca podejmować działania (ang. being in action).

Padło hasło „powrotu do siebie” – wielu osobom akceptacja i relaksacja kojarzy się z nadmiernym pobłażaniem sobie i mniejszą skutecznością. Czy Twoim zdaniem taka obawa jest uzasadniona?

Odpowiednio rozumiana akceptacja, wbrew pozorom, może być źródłem dużej siły. Powiedzmy, że mnie obraziłeś. W odpowiedzi na to w moim ciele pojawia się dyskomfort. Jeśli go zignoruję, prawdopodobnie zareaguję złością, będę reaktywny. Jeśli jednak pozwolę sobie przeżywać to uczucie i je zaakceptuję,, rozluźnię się i dzięki temu łatwiej będzie mi odpowiedzieć Ci współczuciem, chroniąc swoją godność i jednocześnie wspierając Ciebie.

Na zakończenie naszej rozmowy jeszcze sesja krótkich pytań dotyczących tego, co jest dla Ciebie ważne teraz. Pierwsze z nich: Jak wygląda Twój poranek? Co robisz, żeby zapewnić sobie dobry start?

Najważniejsze dla mnie jest nie tyle to, co w szczególności robię, ale by nie zaczynać dnia od stresu i dać sobie trochę przestrzeni. Nigdy na przykład nie używam budzika, chyba że muszę wstać naprawdę wcześnie. Budzę się w sposób naturalny i daję sobie rano czas na wypicie kubka herbaty, dostrzeżenie, jaka jest pogoda, cieszenie się przyrodą. Miesiąc temu włączyłem do swoich poranków także pół godziny jogi i kilka minut medytacji siedzącej. Z zasady staram się unikać wszelkich „powinienem” i „muszę”, ale ponieważ na razie sprawia mi to dużą radość, myślę że będę tę rutynę kontynuował.

Co robisz, by utrzymać kontakt z „tu i teraz” w ciągu dnia? Duża liczba podróży z pewnością tego nie ułatwia.

Dla mnie najważniejsze pytanie ułatwiające to: „co czuję w ciele teraz?”. Oddech, napięcie, ciepło, mrowienie – cokolwiek dzieje się w moim ciele w tym momencie, chcę być tego świadomy. To przenosi mnie do chwili obecnej i daje dobry punkt wyjścia, by się zająć sytuacją zewnętrzną.

Kiedy słyszysz słowo „sukces”, kto jako pierwszy przychodzi Ci do głowy?

Dwie osoby: mój mistrz zen Thich Nhat Hanh i Nelson Mandela. Obaj łączą poszukiwanie głębokiego pokoju i równowagi wewnętrznej z dynamicznym działaniem i aktywnym zaangażowaniem się w sprawy otaczającego ich świata, zrelaksowaniem w to, kim są i bycie w działaniu.

Jaką książkę najczęściej dawałeś innym w prezencie ostatnimi czasy?

Rzadko daję książki w prezencie, właściwie nie wiem dlaczego (śmiech). Ale już od wielu lat polecam uczestnikom moich warsztatów i znajomym trzy pozycje: Komunikację bez przemocy Marshalla B. Rosenberga, Elements of the real in men A.H. Almassa i Cud uważności Thicha Nhata Hanha.

Gdybyś miał do dyspozycji billboard co byś na nim napisał?

Napisałbym „Za czym tęsknisz?”. To pytanie pomaga odzyskać kontakt z naszym sercem i wziąć odpowiedzialność za swoje tęsknoty. Poza tym to pytanie, nie odpowiedź. A życie w pytaniu, nie w odpowiedzi jest ważnym elementem Zen Coachingu.

Hidden Content

 

Kåre LandfaldKåre Landfald – twórca zen coachingu. Jako główny nauczyciel tej metody oraz inicjator rozwoju międzynarodowej społeczności zen coachów prowadzi treningi w Norwegii, Szwecji, Polsce, Republice Południowej Afryki, Holandii, Danii i wielu innych krajach. Od 1997 r. jest konsultantem, coachem, mediatorem, menadżerem i nauczycielem rozwoju osobistego oraz zarządzania zmianą w organizacjach. Wcześniej, przez kilka lat, angażował się w działania w obszarze stosunków międzynarodowych, pracował m.in. dla Organizacji Narodów Zjednoczonych, norweskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych oraz wielu innych organizacji społecznych. W latach 2004-2009 był współwłaścicielem centrum rozwoju osobistego Ängsbacka Centre for Personal Growth w Szwecji. W tym właśnie okresie rozwinął metodę zen coachingu na bazie swoich osobistych doświadczeń i teorii współczesnego coachingu i focusinguoraz dzięki pracy takimi osobami, jak m.in.: mistrz zen Thích Nhất Hạnh, A.H. Almaas, Rahasya, Nukunu, Candice O’Denver, Marshall Rosenberg.

Adam de Nisau

Adam de Nisau

Redaktor

Adam de Nisau, współtwórca Strefy Rozwoju, certyfikowany trener nuChapter i certyfikowany HeartMath coach&mentor. Od prawie 20 lat w praktyce eksploruje – jako czytelnik i królik doświadczalny – tematy związane z produktywnością, psychologią pozytywną, pracą z ciałem i mindfulness.

Przejdź do paska narzędzi