metoda feldenkraisa cover

Metoda Feldenkraisa – nowe horyzonty ruchu

​Chcesz zwiększyć swoje możliwości motoryczne? Chcesz poprawić postawę i ekonomię poruszania się? Rozwiązaniem, którego szukasz może być metoda Feldenkraisa. Komu może pomóc podejście stworzone przez pierwszego posiadacza czarnego pasa w judo w Europie, opowiada wywiadzie z Krzysztofem Śliwińskim propagator metody Jacek Paszkowski. 

K: Jacku, od wielu lat jesteś nauczycielem i propagatorem metody Feldenkraisa. Co Ciebie w niej poruszyło?

Jacek Paszkowski: Przed zapoznaniem się z tą praktyką byłem rehabilitantem na etapie ciągle niedającego satysfakcji próbowania różnych metod i podejść. Poszukiwałem czegoś, co łączy wszystkie aspekty człowieka, czyli poszczególne stawy, mięśnie i… głowę jako umysł. Usłyszałem o metodzie Feldenkraisa i tak mi się spodobała, że zapisałem się od razu na cały czteroletni trening, bez jakiegokolwiek wcześniejszego doświadczenia.

K: Słowem: skok na głęboką wodę.

J: Otóż to. Z racji mojej ówczesnej intensywnej i dynamicznej aktywności ruchowej myślę, że gdybym poszedł na lekcję próbną, oczekując jakiegoś piorunującego efektu, to bym się rozczarował. A tak, podczas pierwszego zlotu pojechałem do Kalifornii, zapłaciłem za cały kurs, a intensywność doświadczeń podczas tych dwuipółtygodniowych zajęć zrobiła swoje. Poczułem, że jest to metoda pracy z ciałem, której chcę się uczyć.

K: Co szczególnie zapamiętałeś z tego pierwszego kontaktu z podejściem Feldenkraisa?

J: Na pierwszym spotkaniu wstrząsnął mną, zupełnie obcy mi wówczas, stosunek do ruchu. W tym podejściu traktuje się człowieka z ogromnym szacunkiem do jego możliwości i doświadczeń. Postrzega się go jako całość i pracuje z tym, co reprezentuje w danym momencie. Nie zakłada się z góry, że coś się zrobi lub nie. Ćwiczenia w ramach metody Feldenkraisa odczuwamy nie tylko na poziomie fizycznym, mają również wpływ na inne aspekty naszego życia.

K: Powiedziałeś o niezwykłym szacunku do człowieka. To zachęta, żeby siebie samych traktować łagodniej?

J: Zdecydowanie tak, bo w takiej delikatności jest najwięcej do odzyskania. Pamiętam taką sytuację z pierwszego zjazdu w USA. Moje zajęcia kończyły się o 15.00. Był czerwiec. Kalifornia. Sądziłem, że resztę dnia spędzę, pływając na desce i jeżdżąc na rowerze. Zamiast tego wystarczało mi siedzenie na tych łąkach falujących od wiatru i niczego więcej nie potrzebowałem. Nie doświadczyłem wcześniej w życiu takiego stanu ciała i umysłu. Jednocześnie na poziomie fizycznym pojawiły się całkiem nowe możliwości ruchowe. Wydawało mi się wcześniej, że jestem bardzo sprawny ruchowo, w końcu jeździłem na nartach i rowerze górskim, pływałem na desce. W Kalifornii okazało się jednak, że o ruchu jako takim wiem bardzo mało. Jak zejść do korzeni ruchu w ludzkim ciele? Tego nikt nie uczy, nawet na AWF-ie.

jacek-paszkowski-wywiadK: Twórca metody, Moshé Feldenkrais, też raczej za młodu był nastawiony na dynamikę. Piłka nożna, pierwszy czarny pas w judo w Europie. Delikatność pojawiła się dopiero po kontuzji kolana ograniczającej jego aktywność…

J: Moshé Feldenkrais od wczesnego dzieciństwa interesował się sposobem funkcjonowania człowieka. Na przykład w wieku sześciu lat wchodził na wieżę kościelną, obserwował z góry rynek i opisywał cechy motoryczne różnych ludzi, np. jeden kulał, drugi utykał, ktoś inny się garbił. Z kolei w wieku jedenastu lat wdał się w konflikt z ojcem, który uczył go, żeby zawsze mówić prawdę. Tymczasem Moshé przyłapał ojca na kłamstwie i zwrócił mu na to uwagę. Dla dorosłego była to bardzo niekomfortowa sytuacja, dlatego zbeształ syna. To sprawiło, że Moshé zaczął chorować na gardło (miał chroniczne zapalenie krtani). Wówczas rodzina Feldenkraisów była dość zamożna, więc sprowadzano do chłopca najlepszych specjalistów, ale na darmo. Chłopak zaczął czytać teksty psychologiczne i doszedł do wniosku, że jego choroba powstała w wyniku zrugania przez ojca, bo powiedział coś, czego mówić nie powinien, więc zablokował na tle psychicznym swój aparat mowy. Kiedy spojrzał na to z tej perspektywy, wyzdrowiał. Dzięki temu Moshé dostrzegł powiązania psychosomatyczne w ludzkim ciele. A po latach wydarzył się słynny wypadek podczas meczu, który go unieruchomił na pół roku. Doznana wówczas kontuzja, zerwane wiązadła w kolanie, zakończyła jego karierę piłkarską. To doświadczenie przyczyniło się do opracowania metody…

K: …i dążenia do ruchowej doskonałości?

J: Raczej do niedoskonałości [uśmiech]. Taka doskonałość być może gdzieś jest, ale w nas ściera się wiele sił. Często intencją ćwiczących jest usprawnienie ciała. Wiele osób traktuje metodę Feldenkraisa jako narzędzie zwiększenia samoświadomości na poziomie psychicznym i fizycznym. Jednocześnie niekoniecznie chcą robić fizycznie coraz to nowe rzeczy lub coś, czego nie byli w stanie zrobić wcześniej: stania na rękach, fikołka, przewrotu… W tej praktyce nie chodzi o dążenie do konkretnych celów. Interesujące jest zdobywanie nowych umiejętności motorycznych i rozwijanie ich w sobie.

K: Jakie są najczęstsze przeszkody w takim rozwoju? Z jakimi wyzwaniami zmagają się uczestnicy Twoich zajęć?

J: Wyzwania są bardzo różne. Jedni traktują ruch bardzo dynamicznie. Często jest to związane z wewnętrznym przymusem rywalizacji. Znam to uczucie z osobistego doświadczenia, bo kiedyś sam tak postrzegałem ruch. Drugim natomiast trudno się wyciszyć, położyć i zagłębić w siebie. Jeszcze inni potrzebują intensywnego treningu, zmęczenia aż do bólu, potu, przerzucenia tony żelastwa. W pierwszym zetknięciu z metodą Feldenkraisa u wszystkich tych osób pojawia się często rodzaj irytacji, że nic nie czują, choć ta praktyka opiera się głównie na czuciu. Ale jak tu doznawać czegokolwiek, skoro wcześniej bombardowaliśmy się bodźcami ruchowymi, a teraz nagle mamy leżeć na podłodze i zwyczajnie poczuć maleńki ruch?

K: No właśnie, jak?

J: Włączając ciekawość i skupiając się na tym, co działa. Współczesna rehabilitacja coraz częściej patrzy na człowieka całościowo, ale pacjenci wciąż mają dawne przyzwyczajenia. Chcą usłyszeć, co jest z nimi nie tak. Wtedy odpowiadam: „Proszę pani/pana, jaki ma sens, że powiem, że to się nie rusza albo tu jest źle, skoro i tak w tej chwili nic nie można z tym zrobić”. W metodzie Feldenkraisa wielokrotnie dochodzimy do ściany, ale generalnie zasada dotycząca ruchu brzmi: „Zrób tyle, ile możesz, pozostając cały czas w komforcie ruchu, w lekkości przestrzeni, w jakiej ten ruch się dzieje, gdzie nie musisz się zmagać ze sobą i doświadczać siebie jako osoby, która nie może czegoś zrobić”. Natomiast w ludzką naturę wpisana jest potrzeba przekraczania barier. Warto wtedy zadawać sobie także takie pytania: „Jak przekraczasz swoją granicę komfortu? Jeśli to celowe i świadome działanie, to będzie dobrze, ale po co to robisz? Co Tobą kieruje, jakie są Twoje motywy, co chcesz sobie udowodnić?”.

K: Kiedy już o odkrywaniu mowa – w jakie nowe kierunki rozwoju ruchowego prowadzą Cię Twoje aktualne poszukiwania?

J: Ostatnio eksperymentuję z formami ruchu, które łączą Metodę Feldenkraisa z elementami wzmacniania, rozciągania choć wolę używać terminu wydłużania, stwarzania przestrzeni niż rozciągania. Lubię eksperymentować z dynamicznym i bardziej siłowym ruchem. Przez lata obserwowałem, że w metodzie Feldenkraisa brakuje mi elementu siły, a z kolei tradycyjny trening siłowy nie interesuje mnie, jako niefunkcjonalny, mało spójny z naszą anatomią. Najprawdopodobniej będę też chciał się wynikami moich poszukiwań w tym obszarze dzielić z innymi. Ten nowy kierunek kierunek idzie u mnie równolegle z Metodą Feldenkraisa, która wciąż i niezmiennie jest dla mnie fascynującym i bezkresnym obszarem poszukiwań i inspiracji.

 

metoda-feldenkraisa-paszkowski-bioJacek Paszkowski – certyfikowany nauczyciel metody Feldenkraisa, twórca Akademii Świadomego Ruchu, której misją jest propagowanie rozwoju osobistego, poznania siebie i poprawy funkcjonowania poprzez ruch. Prowadzi zajęcia z metody Feldenkraisa w Warszawie oraz warsztaty i obozy wyjazdowe na terenie całej Polski. Jest absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego Józefa Piłsudskiego w Warszawie, wydziału rehabilitacji ruchowej. Studiował także wiele manualnych, tradycyjnych i tzw. alternatywnych metod terapii i pracy z ciałem. Uczył się od wybitnych trenerów, m.in. Mii Segal, Carla Ginsburga, Eilat Almagor, Anat Krevin, Stevena Rosenholtza, Francois Combeau, Larry’ego Goldfarba i Franka Wildman. Prowadzi stronę internetową poświęconą metodzie Feldenkraisa: http://www.metoda-feldenkraisa.pl/

Anna Kawecka

Prelegent

Anna Kawecka nie napisał/a notki o sobie.

>
Przejdź do paska narzędzi