Brr, jak przyjemnie – większa odporność i smuklejsza sylwetka dzięki terapii zimnem

Brrrr, jak przyjemnie – większa odporność i smuklejsza sylwetka dzięki terapii zimnem

Mało kto chciałby na koniec dnia zamiast kąpieli w ciepłej wodzie wskoczyć do… wanny wypełnionej lodem. A przecież zawodowi sportowcy dobrowolnie poddają się krioterapii, by poprawić swoje wyniki, a celebryci – by młodziej wyglądać. Dowiedz się, w jaki sposób zimno zregeneruje Twój układ odpornościowy i umysł.

W 2010 roku Holendrom było niedobrze. Wszystko za sprawą eksperymentu przeprowadzanego na uniwersytecie medycznym w Radboud, podczas którego ochotnikom wstrzykiwano endotoksyny – substancje wytwarzane we wnętrzu komórki bakteryjnej podczas jej rozpadu.

Celem eksperymentu było lepsze poznanie mechanizmu działania ludzkiego systemu odpornościowego i jego powiązań z autonomicznym systemem nerwowym. Rezultat: ochotnicy poddani działaniu toksyny dostali wysokiej gorączki, cierpieli z powodu mdłości i wymiotów. Jedynym wyjątkiem był Wim Hof, wielokrotny rekordzista Guinessa, ze względu na swoje zamiłowanie do lodowatych kąpieli zwany również „człowiekiem lodu”. Hof doświadczył podczas eksperymentu zaledwie lekkiego bólu głowy, a jego organizm wyprodukował mniej niż połowę przeciwciał w porównaniu z ciałami pozostałych uczestników doświadczenia.

Przykład Wima jest wyjątkowo spektakularny. Stanowi jednak zaledwie czubek góry lodowej: wszak zimne prysznice na niepokój i depresję, a także poprawę krążenia i stanu skóry zachwalali jako metodę już starożytni twórcy Ajurwedy. Skandynawowie z kolei chętnie wystawiają dzieci na czas drzemki na zimne powietrze, by zwiększyć ich odporność. A sportowcy i znani mówcy motywacyjni coraz częściej korzystają z krioterapii, by przyśpieszyć regenerację mięśni i zwiększyć poziom energii życiowej.

Skąd korzystny wpływ zimna na nasz organizm?

1. Resetuje układ nerwowy – oblewanie się zimną wodą w pierwszej chwili angażuje współczulny system nerwowy (patrz: hormeza). Zaraz jednak z pomocą przychodzi układ przywspółczulny. Takie naprzemienne „włączanie” obu systemów znakomicie równoważy układ nerwowy.

2. Poprawia krążenie i wydolność żylną – w kontakcie z zimną wodą naczynia krwionośne w pierwszej chwili zwężają się, a krew płynie wolniej. Zaraz jednak – w reakcji obronnej na stresor – żyły rozszerzają się, dzięki czemu krew dociera do głębszych warstw skóry i organów wewnętrznych. Dwa tygodnie zimnych pryszniców wystarczą, by wzmocnić mikromięśnie wokół żył i odciążyć serce.

3. Odmładza i napina skórę, a nawet odchudza – ssaki mają dwa rodzaje tkanki tłuszczowej: białą, która odkłada się, gdy za dużo jedzą, i brązową (BAT), którą spalają, by ogrzać ciało podczas zimna. Badacze spekulują, że przebywanie w zimnie zwiększa zasoby brązowej tkanki tłuszczowej i tym samym wspomaga chudnięcie.

4. Poprawia wydolność organizmu – to dlatego tak chętnie po kriostymulację sięgają sportowcy. Do lodowatych kąpieli jako jeden z pierwszych namówił swoich zawodników trener niemieckiej kadry Jürgen Klinsmann.

5. Wspomaga układ odpornościowy – wystawianie się na działanie zimna  skutecznie zwiększa tolerancję organizmu na niskie temperatury, aktywując układ odpornościowy. Morsy (fani morsowania):
– mają wyższy od przeciętnego poziom antyoksydantów neutralizujących wolne rodniki,
– zapadają na choroby górnych dróg oddechowych 40 proc. rzadziej niż inni.

6. Budzi i poprawia nastrój – poranny zimny prysznic pozwala oszczędzić wydatki na kawę i pomaga walczyć z depresją, bo wyzwala pokłady endorfin i testosteronu.

Brr, jak przyjemnie

Organizmy takie jak płetwale błękitne czy ryby z gatunku skorpen, które potrafą funkcjonować w niskich temperaturach, żyją dłużej niż człowiek.

Odporności można się nauczyć

​W obliczu powyższych korzyści określenie „lodowata atmosfera” zaczyna nabierać zupełnie nowego znaczenia. Czy jednak faktycznie odporności i dobrego nastroju, jak twierdzi Hof, można się nauczyć? By odpowiedzieć na to pytanie, holenderscy naukowcy powtórzyli eksperyment z endotoksynami na osobach przeszkolonych przez Icemana (notabene część ich treningu odbywała się w Polsce!). Wynik: ochotnicy, którzy uczestniczyli w treningu Wima, obejmującym lodowate kąpiele i techniki oddechowe oparte na pranajamie, podobnie jak on produkowali mniej substancji zapalnych, a więcej przeciwzapalnych i doświadczali mniej typowych objawów grypy, niż pozostali uczestnicy badania. Może zatem, mimo zrozumiałych oporów wobec zimna warto częściej odkręcać niebieski kurek i na przekór niewygodzie zakrzyknąć: „brrr, jak przyjemnie”?

Jeśli Twoja odpowiedź brzmi „tak” lub „może tak”, poniżej propozycja, jak dosłownie i w przenośni przełamać lody oraz przejść z zimnem na ty.

PRZEŁAM LODY Z ZIMNEM W TRZECH PROSTYCH KROKACH

Krok pierwszy: stąpanie po cienkim lodzie
1. Weź ciepły prysznic, taki jak lubisz, przerwij go jednak 2–3 razy, polewając się przez mniej więcej 30 sekund zimną wodą (polewaj najpierw stopy, potem nogi, brzuch, ramiona, kark i plecy, a na końcu głowę).
2. Stopniowo wydłużaj fazę zimna do 1–3 minut.
3. Rozpocznij i zakończ prysznic, polewając się przez minutę zimną wodą.

Krok drugi:  3*3, czyli be like Wim!
Kiedy polewanie się zimną wodą przestanie już robić na Tobie wrażenie, wprowadź trzy zimne prysznice po trzy minuty tygodniowo przez sześć kolejnych tygodni.

Krok trzeci: Namawiaj innych!
Podziel się swoim doświadczeniem z innymi (np. wpisując komentarz pod artykułem). Jesteś odporniejszy na zimno, masz więcej energii życiowej, mniej chorujesz, masz lepszy nastrój, z coraz większą przyjemnością polewasz się zimną wodą? A może zauważyłeś jeszcze inne korzyści zimnych pryszniców? Opowiedz o nich innym – mając sojuszników, łatwiej Ci będzie pozostać z zimnem na ty przez długi czas. Powodzenia! 🙂

Zdjęcie profilowe Kinga Kubiak-Święcicka

Kinga Kubiak-Święcicka

Redaktor

Kinga Kubiak-Święcicka - od 13 lat ćwiczy jogę, od 5 - uczy joginów na różnym poziomie zaawanasowania, z dużą uważnością na wady postawy. W praktyce nauczania wykorzystuje metody relaksacji autogennej według Schulza i Jacobsona. Absolwentka studiów Joga i relaksacja, Wydział Rehabilitacji na AWF Warszawa, kursów weekendowych Lesława Kulmatyckiego i kursu mindullness według metodologii Johna Kabat Zinna.

Przejdź do paska narzędzi