slow seks cover

Slow seks

Trendy jest kochać się powoli. Slow seks to coś pomiędzy tantrą a Greyem. Najważniejsze, by znaleźć swój rytm.

Początkowo zwierzęca namiętność zabiera wam godziny, noce i dnie. Neuroprzekaźniki rządzą. Życie wrze. Potem jest spokojniej i stabilniej. I jeśli dobrze pójdzie – bliżej. Natura tak zaprogramowała nasze życie erotyczne, że wraz z jego rozwojem pozwala odpocząć. Obliczono, że gdyby człowiek był zaangażowany na takim poziomie, jak w pierwszej fazie zauroczenia, w krótkim czasie by zmarł. Ale nie warto za tym tęsknić, bo na kolejnym etapie związku pojawia się intymność, dzięki której jest bezpieczniej i emocjonalnie intensywniej. Odczuwasz ją wtedy, gdy patrzysz na palec u nogi partnera albo widzisz, jak bezradnie drapie się za uchem i czułość rozlewa się po twoim ciele. Wiesz już kiedy cię drażni i czego w nim/niej nie lubisz, a mimo to cieszysz się, że jesteście razem. Macie wspólne plany i marzenia.

W swoim świecie

Nadal lubisz jego ciało, smak i zapach. Namiętność powoli mija, a ponadto zdajesz sobie sprawę z tego, że napięcie rodem z Nagiego instynktu możesz poczuć już tylko w wyobraźni. Jeśli ci go brakuje, sięgasz na poradniki w stylu „jak rozpalić ogień w sypialni” i masz poczucie, że jak nie pożyczysz zabawek z piaskownicy Greya, będzie po was.

Nie daj się temu zwieść, to działa na krótką metę albo wcale. Bo nie w tym rzecz. Psychoterapeutka Esther Perel, autorka Inteligencji erotycznej uważa, że w długofalowej relacji najbardziej seksy nie jest samo ciało, bo fascynacja nim szybko mija, ani narcystyczne dbanie o jego wygląd, tylko to, jakim jesteś człowiekiem. Jak myślisz, co czujesz, w jaki sposób reagujesz. Czy masz coś, czego nie ma twój partner – swój świat, który jest dla niego ciekawy. Bo seks nie jest „czynnością, którą się robi, tylko, przestrzenią, w którą się wchodzi wewnątrz siebie z drugim człowiekiem” – podkreśla. Jeśli w relacji brakuje wymiany myśli, dialogu, chęci poznania drugiego człowieka, powstaje pustka, której nie wypełnią erotyczne wabiki i gadżety.

Z zabawkami i bez

Można wrócić do początków związku, zaczynając jak licealiści. Nie ma nic bardziej namiętnego, niż patrzenie sobie w oczy, leżąc nago obok siebie, odnajdując na nowo czułe miejsca. Ma to biologiczne wytłumaczenie, bo podczas owych spojrzeń wytwarza się oksytocyna, która jest odpowiedzialna za przywiązanie, a w większej ilości powstaje podczas orgazmu. Tak właśnie może wyglądać slow seks.

Niektórzy używają opasek na oczy, ciepłego wosku, którym oblewa się ciało i płynnej czekolady zlizywanej ze skóry (można kupić przez internet). Wszystko, co pozwala wydłużyć, przeciągnąć zmysłową przyjemność, ale też w większym stopniu poczuć partnera, jest slow seksem.

Terminu tego po raz pierwszy użył w 2002 roku Alberto Vitale na fali trendu zwanego slow life. Jeśli można spowolnić życie, to dlaczego nie seks? Inspiracją dla tego ostatniego jest tantra. Opisuje ona konkretne ćwiczenia i daje wskazówki służące poprawie jakości życia seksualnego. Wiąże się z filozofią Wschodu, którą w praktykowaniu slow seksu można pominąć, stosując ogólną zasadę uważności na potrzeby partnera i własne.

Zdjęcie profilowe Joanna Drosio-Czaplińska

Joanna Drosio-Czaplińska

Psycholog
<
  • Coil

    [i]”Obliczono, że gdyby człowiek był zaangażowany na takim poziomie, jak w pierwszej fazie zauroczenia, w krótkim czasie by zmarł.”[/i]
    Kto obliczył, gdzie? Argument w stylu „naukowcy odkryli…” I na tym aksjomacie jedzie reszta, że „Namiętność powoli mija”. Bzdura do potęgi. Mam inne tezy, np. „Ogień gaśnie gdy nie jest karmiony”, albo „nudzą się tylko nudni ludzie”. Owszem, zmienia się intymność i relacja, ale to czy namiętność gaśnie czy nie to zależy od ludzi, czy zakochują się w sobie od nowa, i od nowa, czy pielęgnują namiętność i intymność, czy myślą o sobie dobrze itd.
    Generalnie ubogi artykuł. Wygląda mi to na reklamówkę „warsztaty slow sex już niedługo w 3mieście” a nie rzetelny art. Jedyne prawdziwe zdanie to [i]”seks nie jest „czynnością, którą się robi, tylko, przestrzenią, w którą się wchodzi wewnątrz siebie z drugim człowiekiem””.[/i]

  • Anonim

    Coil, ja mam wrażenie, że piszesz dokładnie o tym, co autorka tego artykułu. „Gaśnięcie namiętności” wymienia jako powszechny objaw, a nie konieczną kolej rzeczy. Tłumaczy, że kochankowie mogą się z tym problemem uporać przy pomocy wzajemnej cieakwości i obecności w byciu razem.
    Jeden artykuł oczywiście nie wyczerpuje tematu „slow seks”, ale mam nadzieję, że nim zaciekawia. Więcej o opisaneych tu mechanizmach można znaleźć w trójczynnikowej teorii miłości Sternberga i w „Psychologii miłości” Wojciszke. Sporto jest o afektach, iluzjach i złudzeniach na temat miłości. O różnicy między namiętnością a przywiązeniem, i tym, jak to wszystko zmienia się w czasie.
    Więcej artykułów otwierających dyskusję o miłości i seksie, choć z pewnością nie wyczerpujących tematu, w naszej kolekcji walentynkowej: http://strefarozwoju.pl/kategorie-artykulow?kat=49

Przejdź do paska narzędzi