Korzenie

Siła z korzenia – sekrety dźwięcznego głosu (posłuchaj teasera)

Monika Łada Bieńkowska o pracy z głosem

O plemiennych sposobach na pełniejsze brzmienie i o tym, czego o emisji głosu możemy nauczyć się, obserwując zlew z Moniką Łada-Bieńkowską, aktorką, wokalistką, autorką metody Uwolnij siebie, głos, emocje rozmawia Adam de Nisau.

 

Pobierz tę ścieżkę  Wywiad na jeden rzut ucha.mp3

 

Jak długo zajmujesz się głosem?

Śpiewam i tańczę od kiedy pamiętam. Zawodowo, ucząc innych, pracuję z głosem już dwunasty rok.

Skąd to zainteresowanie światem dźwięku? Miałaś muzyków w najbliższej rodzinie?

Ojciec jest elektromonterem, mama krawcową, ale zawsze lubiła pisać wiersze, do tej pory układa rymowanki. A ojciec grał na gitarze, śpiewał i też rozwijał się muzycznie. Wiadomo, wtedy były inne czasy i gdzieś te pasje pozostały niespełnione. Ale rodzice opowiadali mi, że kiedy mama była ze mną w ciąży, to pisała wiersze, a ojciec grał na gitarze i śpiewał. No, a ja zostałam aktorką i wokalistką. Można powiedzieć, że oboje zapoczątkowali to zainteresowanie. Rozwijanie go nie zawsze było proste. Wykonywałam wiele zawodów, by przetrwać: pracowałam na roli, opiekowałam się dziećmi, roznosiłam ulotki, byłam kelnerką, barmanką, telemarketerem i handlowcem. Wszystko po to, żeby podążać za swoją pasją.

Mówisz o pasji. Co najbardziej fascynuje Cię w pracy z głosem?

Dla mnie głos jest sposobem dojścia do źródła. To najlepsza metoda wyzwolenia, oczyszczenia, zsynchronizowania się ze swoim ciałem, ze swoimi emocjami, a co za tym idzie, z sercem i duszą. I najlepszy kierunek ku osiągnięciu wewnętrznej harmonii. Dźwięk jest lustrem tego, co się dzieje w nas w danej chwili, a także podstawowym źródłem komunikacji. Dobrze ustawiony głos pomaga w komunikowaniu się nie tylko z innymi, ale również ze sobą. Nieważne, czy jesteś wykładowcą, trenerem, przedszkolanką, dla której ważna jest emisja, by nie zedrzeć głosu, czy handlowcem. Taką moją „willą z basenem” jest, kiedy słyszę od ucznia: Dzisiaj byłem na próbie, chłopaki powiedziały – jest lepiej! Albo podczas dubbingu dowie się, że dykcja mu się poprawiła lub gdy spotkanie sprzedażowe dobrze pójdzie. Obserwowanie postępów daje ogromną radość, wdzięczność i motywację do dalszego działania, rozwoju.

Z głosem jest trochę jak ze zlewozmywakiem. Na górze jest kran – nasza głowa i aparat mowy – tu odkręcamy wodę, a pod spodem, od szyi po krocze, znajduje się rura.

 

Tradycyjna emisja głosu, praca z wewnętrznym dzieckiem, joga głosu, metoda Aleksandra – jest wiele podejść do doskonalenia wokalu. Twoja metoda składa się się z kilkunastu ćwiczeń. Co jest dla niej charakterystyczne?

W swojej pracy skupiam się przede wszystkim na powrocie do korzeni, albo – jak ja to mówię – do pnia, czyli kręgosłupa. Wzdłuż kręgosłupa znajdują się punkty energetyczne, narządy, krtań, płuca, przepona. To z tego rdzenia odchodzą gałęzie do wszystkich innych obszarów ciała i tu znajduje się klucz do dźwięcznego głosu. Posłuchaj np. śpiewu Indian – to nie jest śpiew płytki, płaski, gardłowy, tam wszystko idzie z podstawy. Nawet jeśli dźwięk jest cichy, słychać w nim głębię, rezonans, plastyczność – nie jest chropowaty, nie drapie przodu krtani. To tak jak mówienie przez cienką i przez grubą rurę. By to osiągnąć, Indianie najpierw wchodzą w swój proces, w trans, łączą się z ciałem, oddechem, duchem, z przodkami, z naturą, z ziemią i niebiem jednocześnie. Szukam i integruję metody z różnych dziedzin, które pomagają na nowo połączyć się właśnie z tą pierwotną siłą.

Czyli na Twoich zajęciach raczej nie należy się spodziewać tradycyjnych ćwiczeń dykcyjnych…

Z głosem jest trochę jak ze zlewozmywakiem. Na górze jest kran – nasza głowa i aparat mowy – tu odkręcamy wodę, a pod spodem, od szyi po krocze, znajduje się rura. Ludzie często chcą pracować nad aparatem mowy, nad dykcją, ale nie chcą schodzić głębiej. Tymczasem to właśnie tam najczęściej tkwią przyczyny problemów. W procesie wychowania nabywamy wielu nawyków – w obszarze głosu i postawy powstają „supełki”. My je stopniowo rozwiązujemy, wracamy do korzenia, do tego, co dostaliśmy na samym początku. Dopiero kiedy przeczyścimy, odblokujemy, otworzymy tę rurę, puści zawias – czyli staw skroniowo-żuchwowy – i woda będzie mogła znów płynąć swobodnie.

Łamiemy się na zajęciach w takie różne dziwne pozycje, które na początku są maksymalnie nienaturalne, zamieniamy się w pierwotne zwierze. A o to mi właśnie chodzi, by sięgać jak najbardziej do pierwotności.​

Jak Twoja praca wygląda w praktyce? Czy korzystasz też z metod, które inni mogliby uznać za kontrowersyjne?

Jest kilka takich zagadnień. Na przykład klasycznie ćwiczy się podparcie dźwięku przeponą poprzez zwieranie mięśni do środka. Ja uczę tego zupełnie odwrotnie – wszystkie mięśnie, czy podczas oddychania, czy podbijania dźwięku, zalecam prowadzić od środka na zewnątrz. Albo postawa: często mówi się „wyprostowane plecy, pierś do przodu”. A my łamiemy się na zajęciach w takie różne dziwne pozycje, które na początku są maksymalnie nienaturalne: klatka się zapada, tworzy się odwrócone „s”, zamieniamy się w pierwotne zwierzę. A o to mi właśnie chodzi, by sięgać jak najbardziej do podstaw. Do pierwotności. Dzięki temu uzyskujemy ten najgłębszy oddech – żebrowo-brzuszny i otwieramy naszą wewnętrzną przestrzeń.

I z tą zapadniętą klatką wychodzi się później na scenę?

Później to oczywiście kondensujemy, tak, by w środku pozostała otwarta przestrzeń, podczas gdy na zewnątrz wyglądamy normalnie. Wiadomo, że jak człowiek się rozciąga albo ćwiczy artykulację, to wygląda naprawdę śmiesznie. Ale to bardzo potrzebny etap. Dzięki temu można nauczyć się też dystansu do siebie.

Gdybyś spośród swoich ćwiczeń miała wybrać i stosować do końca życia tylko jedno, które byś wybrała?

To byłoby trudne, bo na cały proces składa się wiele elementów. Ale podstawą otwartej przestrzeni wewnętrznej i właściwego przenoszenia dźwięku jest prawidłowe oddychanie. Umiejętność głębokiego oddychania jest ściśle powiązana z umiejętnością wydobycia głebokiego dźwięku. Oddech jest też źródłem naszego istnienia, funkcjonowania, życia. Głęboki oddech obniża ciśnienie krwi, zwiększa odporność na stres, synchronizuje pracę półkul mózgowych. Więc jeśli musiałabym wybierać, skupiłabym się na oddechu, na fundamencie.

Gdybyś teraz spotkała siebie sprzed 12 lat, jaką radę dałabyś sobie na drogę?

Dziś codziennie dziękuję stwórcy, że uczy mnie widzieć i jestem wdzięczna, że mogę się tym dzielić z innymi. Dlatego poradziłabym sobie, a nawet tej jeszcze młodszej, by w każdym tu i teraz kochać siebie, by doceniać wyzwania, a także w nawet najsmutniejszych, najtrudniejszych chwilach szukać wskazówek do tego, jak pielęgnować radość wewnętrzną. By tej radości nie blokować, wyrażać ją słowem, tańcem, ruchem, dźwiękiem. Każdego dnia. Cudownie jest móc codziennie się uczyć i rozwijać w tej pięknej szkole, jaką jest życie!

Praca z głosem
Zdjęcie profilowe Adam de Nisau

Adam de Nisau

Redaktor

Adam de Nisau, Executive Inspiration Officer, Strefa Rozwoju. Od ponad 15 lat w praktyce eksploruje – jako czytelnik i królik doświadczalny – tematy związane z produktywnością, psychologią pozytywną, pracą z ciałem i mindfulness. W ramach webinarów Strefy Rozwoju przeprowadził wywiady z kilkudziesięcioma ekspertami z obszaru rozwoju osobistego, testując wiele z ich wskazówek na własnej skórze.

  • Anonim

    Jedni dochodzą do celu prędzej i łatwiej,
    inni trudniej i później.
    Wszystko, co możemy uczynić jest drobnostką w porównaniu z tym, co otrzymujemy,
    ale to niewiele musimy zrobić sami

  • Anonim

    No tak, całkiem bez działania się nie da, ale to może i dobrze. Inaczej nudno by było 🙂

Przejdź do paska narzędzi