relaks

Zen Coaching dla menedżerów, czyli co ma relaks do refleksu?

Dlaczego, gdy jesteśmy zrelaksowani decyzje i działania przychodzą nam łatwiej i co w życiu lidera może zmienić samoświadomość? O tym rozmawiamy z trenerem Zen Coachingu Rogerem Marklundem, który po 20 latach praktyki w przywództwie i biznesie uczy menedżerów uważności.

Zacznijmy od tego, co Ci się przytrafiło. Ciężko pracowałeś, byłeś znanym liderem i nagle trafiłeś do szpitala…

Tak, któregoś dnia obudziłem się i poczułem, że nie mogę oddychać, a serce chce mi dosłownie wyskoczyć z klatki piersiowej. Pojechałem wówczas do szpitala i od  razu trafiłem na oddział intensywnej opieki medycznej dla pacjentów, którzy są o krok od śmierci. Badano mnie tam na różne sposoby, przyczepiano elektrody, a ja coraz bardziej byłem pewny, że czeka mnie śmierć…

Czy to był zawał?

Właśnie nie, to była raczej fizyczna reakcja na doznania psychiczne. I choć lekarze mówili, że mam fizyczny problem z sercem, to ja sądzę, że był to problem emocjonalny. To był raczej bardzo silny atak paniki. Czułem się tak, jakby cały mój organizm jedną nogę trzymał na hamulcu, a drugą na pedale gazu. Przy takim rozkładzie sił coś musiało pójść nie tak.

Co było później? Czy coś się zmieniło po wyjściu ze szpitala?

Właściwie zmiana zaczęła się już na oddziale. Leżałem tam z innymi pacjentami, każdy z nas miał wywieszkę z napisem informującym, jak się czuje, czy wszystko z nim jest w porządku. I któregoś dnia jeden z moich kolegów z oddziału umarł. Leżałem wtedy w łóżku i pomyślałem, że będę następny. Zacząłem wtedy rozmyślać nad tym, co jest ważne w moim życiu. Doszedłem do wniosku, że najważniejsza jest każda chwila i akceptacja tego, co przychodzi z ciała, emocji, duszy i umysłu w tej każdej chwili mojego życia. A także, że umiejętność bycia w tych obszarach może uczynić mnie szczęśliwym. Zrozumiałem wtedy, że ta akceptacja to decyzja, która przyszła z serca i duszy, a nie z umysłu. To była odpowiedź na pytanie, które sam sobie postawiłem – co, jeśli jednak wyjdę ze szpitala, co wtedy będzie dla mnie ważne. 

I co okazało się tym być?

Okazało się, że najważniejsze jest odkrywanie, kim jestem i bycie w pełni żywym i zrelaksowanym w każdej chwili, którą przeżywam. Po wyjściu ze szpitala sprzedałem firmę i rozpocząłem gruntowną przemianę swojego życia. Chciałem pracować z ludźmi i dzielić się z nimi tym, co dotarło do mnie w chwili, gdy otarłem się o śmierć. Od tamtej chwili właśnie tym się zajmuję.

Czym zatem najczęściej dzielisz się z innymi?

Przede wszystkim przypominam im o tym, że ludzie są istotami stworzonymi do kochania. Chcę im przypominać o tym, że wiele jest w nas do kochania za to, że jesteśmy, a nie za to, co robimy. Chcę się z nimi także dzielić radością z intensywnego doświadczania każdej chwili.

Pracujesz teraz z liderami. Czy oni potrzebują Twojej inspiracji? 

Owszem, to praca zarówno w grupach w firmach, jak i indywidualna. Oni potrzebują w swojej codziennej pracy większej samoświadomości.

Dlaczego? 

Muszą być świadomi tego, jakie sygnały wysyłają do swoich współpracowników i kolegów po fachu. Im bardziej jesteś świadomy siebie, tym bardziej jesteś świadomy wysyłanych przez siebie sygnałów. Dzięki temu wiesz, w jaki sposób ludzie Cię odbierają, jak odbierają Twoje polecenia i decyzje. W konsekwencji możesz być spójny i uczciwy, a na takich liderach można budować firmę, ponieważ inni im ufają.

Taka świadomość to coś pomiędzy tym co czujesz, a tym co robisz, więc może wyrażać się w prostych codziennych czynnościach. W dawaniu sobie czasu na głębszy oddech przed udzieleniem odpowiedzi, w czuciu swojego ciała nawet w sytuacji takiej jak teraz – gdy z kimś rozmawiam. Dzięki tej świadomości częściej wybiorę to, co wspiera zarówno mnie, jak i drugą stronę, bo z łatwością zauważę także sygnały przez nią wysyłane.

Jednym słowem chcesz powiedzieć, że samoświadomość wspiera zarządzanie? 

W pewnym sensie tak, ale to raczej efekt uboczny 🙂 To nie jest cel. Samoświadomość często prowadzi Cię jednak do takich wyborów i decyzji, w których nie ma przegranych. Bo wybierając świadomie, chcesz wspierać i siebie, i chociażby swojego podwładnego.

Jednak często uważa się, że bycie świadomym, medytacja, spokój wewnętrzny nie mają nic wspólnego z zarządzaniem. Czy to nie są przeciwieństwa? 

Bardzo często popełnia się błąd myśląc, że jeśli jestem zrelaksowany i w kontakcie ze sobą, to muszę być całkowicie bierny, leżę i nic nie robię lub zamykam się w swojej jaskini. Ale moje doświadczenia pokazują, że jest całkowicie odwrotnie! Kiedy czujemy się bezpieczni, możemy też być zrelaksowani i działać z zupełnie innego poziomu. Porównałbym ten stan do stanu zakochania – gdy jesteś w stanie wiele poświęcić i bardzo intensywnie angażować się w różne działania, które mają wyrazić Twoje uczucia. I nie możesz tego tak po prostu zatrzymać, bo działasz z poziomu serca.

Kiedy jesteś naprawdę w stanie głębokiego relaksu, możesz być w kontakcie ze wszystkim, co Cię otacza i każdej chwili, każdemu doświadczeniu mówić „tak” i wtedy ono w Tobie wzrasta. Te doświadczenia mogą być także doświadczeniami zawodowymi, w które zupełnie inaczej angażujesz się, jeśli działasz z poziomu serca, a nie z poziomu głowy. Warto też pamiętać o tym, że jeśli mówisz temu, co się spotyka „nie”, to wówczas zaczyna się cierpienie.

Relaks wspiera błyskotliwość? 

Tak, oczywiście. Jedynie w stanie relaksu możesz mieć prawdziwy wgląd w swoje życie. Wyobraźmy sobie, że podczas spotkania masz do zapamiętania imiona wielu osób, a im bardziej się starasz i spinasz, tym trudniej Ci to zrobić. A kiedy wieczorem relaksujesz się w wannie wypełnionej ciepłą wodą, to okazuje się, że jesteś w stanie przypomnieć sobie te imiona bez problemu. Na tym właśnie polega wyjątkowość relaksu – gdy go doświadczasz, widzisz więcej.

 

Roger Marklund jest facylitatorem, coachem i superwizorem Zen Coachingu. Prowadzi leadership-coaching i szkolenia mindfulness. Jest współnauczycielem podczas treningów Zen Coachingu w Norwegii. Od ponad 20 lat pracuje w biznesie – jako menedżer i jako trener. Napisał książkę ICA-handlaren som gick in i väggen, o swoim przebudzeniu z niezwykle zapracowanego, pełnego napięć życia, do uważności i radości.

Zdjęcie profilowe Kinga Kubiak-Święcicka

Kinga Kubiak-Święcicka

Redaktor

Kinga Kubiak-Święcicka - od 13 lat ćwiczy jogę, od 5 - uczy joginów na różnym poziomie zaawanasowania, z dużą uważnością na wady postawy. W praktyce nauczania wykorzystuje metody relaksacji autogennej według Schulza i Jacobsona. Absolwentka studiów Joga i relaksacja, Wydział Rehabilitacji na AWF Warszawa, kursów weekendowych Lesława Kulmatyckiego i kursu mindullness według metodologii Johna Kabat Zinna.

Przejdź do paska narzędzi