nowe życie w symbolach

Wielkanoc: nowe życie w symbolach

Wielkanoc splata się z wiosną. Tworzą zgodną parę o wielkiej, pozytywnej sile oddziaływania. Kojarzą się ze świeżością, młodością, zielenią. Oto odradza się przyroda. A wraz z nią każdy ma szansę na dobrą zmianę. 

Wiosna i Wielkanoc odsyłają do potężnych symboli nowego życia: wody, ognia i jaja. Od wieków są otaczane czcią, obecne w różnych wyznaniach, mitach i baśniach, przenoszone do ludowej obrzędowości i popkultury. Ich głębsze odczytanie może dać impuls do autorefleksji, wywołać pragnienie zmiany pewnych zachowań czy wyeliminowania dręczących nawyków albo rozwoju tego, co w sobie lubimy, a nawet zachęcić do zbudowania siebie na nowo.

Oczyszczająca moc

Bez wody nie „wybuchnie” wiosną ogród, a śmigus-dyngus (w cywilizowanym wymiarze) nie ma prawa bytu. Chrześcijanie dzięki niej wchodzą do wspólnoty. Woda ogród nawilża, a oblanie nią ma symbolicznie oczyszczać z tego, co złe, uzdrawiać i być ożywczym źródłem.​

Zbiór baśni mojego dzieciństwa z pięknymi ilustracjami Antoniego Boratyńskiego to „Woda żywa”. Tylko ona mogła pomóc w beznadziejnej sytuacji: „(…) choćby jedna kropla żywej wody, co za trzema rzekami, za trzema puszczami bije na Sobotniej Górze spod gadającego drzewa, na którym siedzi zaczarowany sokół (…)”. Jakże trudno ją zdobyć, ile trzeba pokonać przeciwności, ale to, co ma prawdziwą moc, wymaga wysiłku.

W płomieniach odrodzenia

W Wielką Sobotę chrześcijanie święcą nie tylko jedzenie (święconka), ale też właśnie wodę i drugi wielki żywioł – ogień. Jego symboliczne znaczenie jest takie jak wody: oczyszcza i odradza, choć też niszczy. Tego dnia przed kościołami palone są ogniska z kolczastych gałęzi. Bywa jeszcze i dziś – ale raczej nie w dużych miastach – że niektórzy przenoszą ten święty ogień do domu, by w ten sposób magicznie uchronić go przed pożarem. Do transportu żaru służy na przykład kawałek huby, która spala się bardzo powoli.

W różnych mitologiach ogień wyobrażony jest pod postacią Feniksa, wiecznie odradzającego się ptaka, który stał się jedną z ulubionych figur współczesnej popkultury. Zwykle banalizowany, występuje w książkach, filmach, grach komputerowych. Według Bartłomieja Anglika, średniowiecznego profesora teologii, prekursora publikacji encyklopedycznych, odradzanie się Feniksa było ekspresowe i trwało raptem trzy dni. Pierwszego powstawał robak o zapachu „słodszym niż róża i każdy inny kwiat”, drugiego – pisklę, trzeciego – dorosły ptak. Dziś trzy dni starczą raczej tylko na lifting, ale przecież najważniejsze są decyzja o zmianie i pojawienie się na starcie prowadzącej do niej drogi.

Wiosna kruszy skorupy

Głównym archetypem nowego życia w większości kultur świata jest jajo, także to wielkanocne – w barwnych szatach i we wzorach, które mają własne symboliczne znaczenia, jak choćby poziome linie faliste, interpretowane jako płynąca woda. Jajo w skorupce przywołuje tajemnicę. Skrywa coś albo kogoś, ale, pełne sił witalnych, pęka i w końcu ujawnia wnętrze. Zwyczaj wielkanocnego dzielenia się jajem jest wyrazem wzajemnej serdeczności. Życzymy sobie wiele energii, tak wiele, aby móc kruszyć nasze skorupy, cieszyć się wolnością i wolą działania.

Do tej listy symboli odradzania się można dopisać jeszcze liczne przykłady z wielu źródeł. Choćby pamiętną ze szkoły grecką Persefonę, której powrót z królestwa umarłych na Ziemię oznaczał jej rozkwit po martwym okresie. Albo przypomnijmy sobie nasze chochoły spersonifikowane przez Wyspiańskiego w „Weselu”. Ta otulina krzewu – jak wierzył lud – mogła się na kogoś obrazić i rzucić nań urok. Nieszczęśnik popadał w odrętwienie, zamykał się w sobie zupełnie, bez nadziei na wiosenne odrodzenie. Mógł jednak przecież zareagować inaczej – zechcieć uwolnić się ze słomianego wiechcia i „odkwitnąć”, jak mówiła poetka Rachela w „Weselu”.

Właśnie przyszedł czas na totalne „odkwitnięcie”. Warto rozejrzeć się wokół i dostrzec, jak pozytywnie nastraja teraz natura. Mądrość pokoleń, całe bogactwo kulturowe, symbole w mitach, legendach, baśniach, obrzędowość też podpowiadają nam, że odrodzenie dotyczy każdego, trzeba tylko wyjść mu naprzeciw.

Karolina Prewęcka

Przejdź do paska narzędzi