najcenniejsze praktyki cover

Najcenniejsze praktyki mistrzów życia – podsumowanie roku

Według Arystotelesa jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy, a doskonałość nie jest jednorazowym aktem, lecz nawykiem. Największy wpływ ma na człowieka to, co wykonuje on regularnie. Na jakie praktyki warto zatem zwrócić uwagę w nadchodzącym roku, tak by żyć z większą energią i satysfakcją? Odpowiedzi na to pytanie udzielają bohaterowie cyklu „Sekrety Mistrzów Życia”.

Czy jednym z Twoich noworocznych postanowień jest poświęcanie większej ilości czasu rozwój ciała, umysłu i ducha? Nie masz pomysłu na wybór konkretnej praktyki i poszukujesz inspiracji? Uważasz, że potrzebujesz odpowiedniego przygotowania czy specjalistycznej wiedzy? Nic bardziej mylnego! Specjalnie dla Ciebie przygotowaliśmy zestawienie praktyk rozwojowych, które najbardziej cenią specjaliści, którzy wypowiadali się w ubiegłym roku w ramach cotygodniowego cyklu „Sekrety Mistrzów Życia”.

Praktyki wskazane przez więcej niż jednego eksperta (przez kogo)

  • skupienie na momencie teraźniejszym (Colin P. Sisson, Ann Weiser Cornell, Bogna Szymkiewicz, Emma Bonnici)
  • świadomy oddech (Lidia D. Czarkowska, Joy Manné, Patrick McKeown, Michał Godlewski)
  • vipassana (Eryk Nisarga Dobosz, Patrycja Załug)

Ulubione praktyki ekspertów (kolejność alfabetyczna):

bio-kurs-lomi-adamczykowieDanuta i Jerzy Adamczykowie – najbardziej doświadczeni nauczyciele polinezyjskiego masażu w Polsce.

Po przebudzeniu w piżamach i boso wybiegamy do ogrodu. Nie zważamy na pogodę. Pięknie biega się po rosie, a jeszcze ciekawiej i przyjemnie po miękkim śniegu. Potem Kalana Hula, czyli hawajska praca z żywiołami – forma ładowania się maną. Po powrocie proste śniadanie – przeważnie kasza jęczmienna lub płatki owsiane gotowane na wodzie, z suszonymi owocami i dodatkiem sezonowych. Czasem jest to chleb orkiszowy lub żytni na zakwasie, z warzywami lub pastami z nasion, pieczony w domu.

 

santoshi-zielonatara

Santoshi Amor – jedna z najpopularniejszych nauczycielek tantry w Europie.

Jej misją jest wspieranie kobiet w odkrywaniu i zwiększaniu ich własnego potencjału.

Ponieważ dużo podróżuję, moje rytuały poranne zmieniają się. Ale kiedy akurat nie prowadzę warsztatów, lubię zaczynać dzień jogą lub medytacją zaraz po wyjściu z łóżka. Woda z cytryną i ćwiczenia poranne są moim ulubionym sposobem na rozpoczęcie dnia.

Arjuna Ardagh – autor i mówca.

Założyciel Awakening Coaching Training, programu szkoleniowego poświęconego „przebudzeniu świadomości w kontekście życia codziennego”. Autor ośmiu książek, w tym bestsellera The Translucent Revolution i Przebudzenia do jedności.

Mam z góry zaplanowany poranek: zaczynam dzień o wschodzie słońca od otwarcia ciała za pomocą Qi Gong – zależnie od tego, ile danego dnia mam czasu poświęcam na to 15–45 minut. Potem medytuję w ciszy około 10 minut. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało – mamy z żoną dwuminutowy rytuał oddawania sobie czci. Stałą częścią poranka jest także zażywanie suplementów: minerałów – dla lepszego przyswajania w postaci orotanów, a także witamin w postaci liposomalnej – C, B, B12, DHEA i Omega- 3.

Adam Barley – certyfikowany nauczyciel metody pięciu rytmów.

Jest jednym z niewielu nauczycieli na świecie, którzy uczą także jej drugiego poziomu, skupiającego się głównie na pracy z emocjami.

Każdego dnia jestem inny, a ponieważ lubię rozpoczynać dzień w zgodzie ze sobą, mój poranny rytuał polega przede wszystkim na wsłuchaniu się w to, co się we mnie dzieje. Jak się czuję tego ranka? Czego potrzebuję? W zależności od tego mogę tańczyć, medytować, iść na spacer, sprawdzać e-maile z filiżanką herbaty lub dłuższą chwilę spędzić w łóżku. Jednakże tym, co jest najważniejsze, jest ten proces dostrajania się. Tak łatwo jest poruszać się według cudzego programu, ale – nawet gdy tym kimś jest moje wczorajsze ja – nie musi on być dla mnie właściwy dzisiaj. Jednocześnie wykonanie jakiejś fizycznej czynności w pierwszej godzinie po przebudzeniu jest naprawdę dobre. Ważne, by łączyła ona ze sobą moje ciało, serce i umysł, więc gdy idę na spacer po lesie, sprawiam by był medytacją, a gdy piję herbatę, staram się być w pełni obecny w tym procesie. 

Emma Bonnici – aktorka, pieśniarka, performerka, nauczycielka.

Pracuje w Londynie, we Wrocławiu i w Warszawie jako nauczycielka śpiewu, zarówno grup, jak i pojedynczych osób, profesjonalistów i amatorów. Mocno wierzy w to, że głos, śpiew jest uzewnętrznieniem osoby i jej opowieści, a więc każdy może i potrafi śpiewać.

Obecnie prowadzę bardzo koczowniczy tryb życia, nieustannie podróżuję i pracuję w różnych miastach. Może to być fizycznie uciążliwe, więc rano i wieczorem przyglądam się mojemu ciału, aby zauważyć, w jakiej jest kondycji, gdzie znajduje się jego energia, i nawiązuję łączność się z obszarami, które są odrętwiałe lub obolałe. Często jest tak, że potem wstaję, nalewam sobie filiżankę herbaty i trochę ćwiczę jogę lub piszę trzy „poranne strony” strumienia świadomości, do czego zainspirowała mnie książka Julii Cameron „Droga artysty. Jak wyzwolić w sobie twórcę”.

Marcella Calabi – wszechstronna trenerka focusingu z certyfikatem Ann Weiser Cornell.

Uczy głównie focusingu relacji wewnętrznych, który uważa za najpotężniejszą spośród znanych jej metod i wykorzystuje zarówno w pracy zawodowej, jak i życiu codziennym.

Pierwsze, co robię rano, to szczegółowe rozważania i ustalanie priorytetów. Przypominam sobie pozostałości z poprzedniego dnia, przyglądam się świeżym sprawom i obmyślam kolejne kroki w kierunku moich bardziej długoterminowych celów. Jeśli mam do wykonania zadania, którymi mogę zająć się szybko, robię to – w opozycji do wielu rad, według których najpierw należy skupiać się na poważniejszych i ważniejszych sprawach.

Dlaczego robię wcześniej kilka drobnych rzeczy, skoro nie są najważniejsze? Po pierwsze nie jest ich tak wiele, by zabierały mi główną część czasu, którym dysponuję. Ponadto dzięki nim pozbywam się pewnego rozproszenia uwagi. Co jeszcze istotniejsze, stanowią rozgrzewkę przed poważniejszymi zajęciami. Poprzez bezpośrednie doświadczenie przypominają mi, że jestem w stanie realizować zadania, i pobudzają mój apetyt w zakresie dalszej satysfakcji, co motywuje mnie do bardziej wymagających osiągnięć. Co więcej, kiedy zajmuję się tymi drobnymi sprawami, w sercu i umyśle przetwarzam wyobrażenia dotyczące tego, co to mogłyby być za osiągnięcia – wybieram priorytety, które będą mną kierowały tego dnia.

Simon Calder – specjalista w zakresie uwalniania fizycznej i emocjonalnej traumy z wieloletnim doświadczeniem, z wykształcenia malarz i grafik.

Po przebudzeniu daję sobie po prostu trochę czasu na komunikację z ciałem, robię masaż jelit i brzucha, uruchamiam przepływ energii i wszelkiego rodzaju zalegających po nocy pokarmów/gazów. Wykonuję qigong oczu, aby odświeżyć twarz i umysł, a po wyjściu z łóżka – kilka oczyszczających oddechów w celu pozbycia się starego powietrza z płuc. Piję wodę z cytryną, aby odkwasić organizm. Biorę prysznic naprzemienny – trzy razy ciepła, trzy razy zimna woda – osuszam ciało, po czym pocieram je ręcznikiem w celu detoksykacji narządów i skóry. Następnie przychodzi czas na praktykę – zaczynam od modlitwy i dostrojenia do nauczycieli i białego światła, później ćwiczenia otwierające stawy, qigong, joga i medytacja.

Lidia D. Czarkowska – dyrektor Centrum Coachingu, kierownik studiów podyplomowych i adiunkt w Akademii Leona Koźmińskiego, redaktor naukowy rocznika „Coaching Review”.

Budzę się między 5.30 a 6.00, aby mieć chwilę na spokojny początek dnia, zanim wstaną dzieci. Po otwarciu oczu, jeszcze w łóżku, wykonuję jeden głęboki, świadomy oddech – wdycham spokój i radość, wydycham wdzięczność za życie w nowym dniu :-). Później schodzę na dół i ładuję baterie: przez 20-30 minut ćwiczę na macie; najczęściej jest to 5 tybetańskich rytuałów lub Surya Namaskara, dodatkowo skłony boczne, świeca, pług i krążenie oczu. Potem piję wodę z cytryną, biorę szybki prysznic, robię makijaż (bo lubię ;-)) i o 7.00 budzę dzieciaki. Przygotowuję im rozmaite śniadanka, a sobie albo owocowo-warzywny greens, albo płatki (owsiane, jaglane, gryczane lub orkiszowe) z jogurtem i jeszcze moją ulubioną, zieloną, jaśminową herbatę. Odwożę dzieci do szkoły i zaczynam codzienną aktywność: coachingi, warsztaty, pisanie…

Nisarga Dobosz – współzałożyciel oraz jeden z dyrektorów Europejskiego Instytutu Sztuk Uzdrawiania poprzez Ciało (European Institute Of Body Oriented Healing Arts).

Wykwalifikowany terapeuta masażu, certyfikowany w zakresie wielu technik. Specjalizuje się w uwalnianiu mięśniowo-powięziowym oraz głębokiej pracy z tkankami miękkimi.

Wstaję wcześnie rano, około 06.00. Po przebudzeniu wpisuję do notatnika pięć rzeczy, za które jestem wdzięczny, ćwiczę jogę przez 20 minut, potem idę pobiegać na 30 minut. Po powrocie przez 20 minut praktykuję vipassanę (medytacja obserwacji w ciszy), biorę prysznic i jem śniadanie, zwykle są to owoce lub owsianka oraz świeżo wyciskane soki. Taki rytuał pozwala mi zacząć dzień od pozytywnych myśli i emocji, często też wizualizuję rzeczy, które tego dnia chcę zamanifestować.

Moises Espinoza – programista, muzykoterapeuta, praktyk psychologii zorientowanej na proces.

Mój poranek uwzględnia pięć rytuałów tybetańskich, których nauczyłem się od absolwenta Process Work Institute w Portland i które obecnie wykonuję codziennie. Następnie przez co najmniej 20 minut praktykuję vipassanę.

Frank Gaschler – certyfikowany trener porozumienia bez przemocy.

Mediator w firmach i organizacjach, trener, pracownik socjalny. Prowadzi szkolenia, doradztwo, mediacje, coaching i pisze książki.

Och, żałuję, że nie napiszę czegoś mądrego, zdrowego czy poruszającego, ale chcę być szczery. Przez pierwsze 60 minut siedzę na kanapie, piję kawę, żałując, że się nie wyspałem, i gapiąc się na dziury w przestrzeni z nadzieją, że nikt się do mnie nie odezwie.

 

Michał Godlewski – ekspert w dziedzinie psychologii oddechu.

Trener biznesu, coach, mówca konferencyjny, założyciel Instytutu Oddechu, popularyzator świadomego oddychania.

Każdego poranka lubię spędzać czas w ciszy i odosobnieniu.

– Zaczynam od oddechu, jeszcze w łóżku, żeby dodać sobie energii. Przypominam sobie sytuacje i ludzi z poprzedniego dnia, wobec których odczuwam wdzięczność – to nastraja mnie pozytywnie.

– Zazwyczaj siadam z kawą według pięciu przemian: gotowaną z cynamonem, kardamonem, goździkami, imbirem i miodem… Zrobienie jej daje mi wrażenie, że zadbałem o siebie od rana. Jest w niej i zdrowie i poczucie luksusowego traktowania siebie. Ponieważ dużo pracuję z ludźmi i mocno się w to angażuję, nauczyłem się okazywać sobie dobro – pamiętam o sobie. Z kawą siedzę od 20 minut do 2 godzin, jeśli mam na to czas. Kontynuuję wówczas medytację opartą na oddechu. Wzmacniam swój dobry nastrój i dostrajam się do swojej wizji. Często w moim umyśle pojawia się to, co chciałbym zrobić w najbliższych latach, to sprawia, że chce mi się wykonywać wszelkie drobne czynności dnia codziennego, które przybliżają mnie do realizacji wizji.

– Przeglądam i uzupełniam listę bieżących spraw, którą przygotowałem dzień wcześniej. Wierzę, że dobry poranek układa mi cały dzień.

– W zależności od dnia rano idę na spacer, biegam, tańczę albo czytam. Nie lubię rutyny, więc moje poranki, pomimo pewnych wspólnych elementów, są różne 🙂 

Miki Kashtan – dr socjologii (Uniwersytet Kalifornijski w Berkeley).

Współzałożycielka Bay Area Nonviolent Communication, autorka wielu książek oraz bloga. Uczy, jak dzięki tzw. językowi naturalnemu można zastosować zasady porozumienia bez przemocy w codziennym życiu oraz przy tworzeniu organizacji i społeczności.

Nie mam rytuału porannego. Wstaję rano i prawie natychmiast zaczynam swój aktywny dzień. Mam natomiast rytuał wieczorny, skupiam się zatem na ostatnich 60 minutach, nie na pierwszych:

1. Rytuał zaczyna się rozmową z moją siostrą, która mieszka bardzo daleko ode mnie, tak daleko jak Izrael jest oddalony od Kalifornii. To jest mój wieczór, a jej poranek. Codziennie dzielimy się swoimi sukcesami i smutkami, radzimy się nawzajem w związku z wyzwaniami, jakie napotykamy, i poświęcamy sporo czasu na omawianie zagadnień związanych z opieką nad naszą 87-letnią matką.

2. Później dzwonię do przyjaciółki, która wprowadziła mnie w szczególny system spersonalizowanych ćwiczeń na postawę, i razem ćwiczymy, jednocześnie robiąc przegląd dnia. Czasem trwa to bardzo krótko, jeśli któraś z nas lub obie jesteśmy zbyt zmęczone. Czasami czytam jej też rzeczy, które napisałam tego dnia.

Oba te rytuały zakotwiczają mnie w świecie, dostarczają swoistego poczucia domu, współzależności, wyspy pełnego zrozumienia, lekkości i zabawy. Śmiejemy się, płaczemy, nurkujemy głęboko w pytania dotyczące życia. To rytuał towarzyszenia sobie, który daje energię i zasoby, by stawiać czoła życiu z otwartym sercem.

3. Potem czytam trochę, gaszę światło i oddaję się wewnętrznej praktyce, która akurat jest obecna w moim życiu. Poniżej opowiadam o praktyce wdzięczności, którą stosowałam w przeszłości. Aktualnie przeglądam dzień i szukam trzech rzeczy, łączących mnie z każdą z osób, które spotkałam tego dnia. Celem jest zmiana mojego nawyku widzenia różnic między sobą a innymi. Mam nadzieję, że przez rok praktykowania tego będę miała wolność wyboru zamiast natychmiastowej i szczegółowej koncentracji na wszystkich różnicach pomiędzy mną a osobą, z którą akurat jestem w kontakcie.

Prem Kaveesha – międzynarodowa mówczyni i wykładowczyni, terapeutka ajurwedy.

Trenerka zdrowego stylu życia, moderatorka medytacji i propagatorka filozofii Osho.

Zanim otworzę oczy, kładę prawą rękę na centrum hara, a lewą na centrum serca i wyobrażam sobie, że w pierwszym z tych punktów nabieram powietrza, a w drugim je wypuszczam. Słucham dźwięków: ptaków, wiatru poruszającego drzewami, ciszy, łącząc moje centrum ze światem zewnętrznym, czując jedność. Następnie wykonuję pewną sekwencję asan w celu otwarcia meridianów energetycznych biegnących w górę od palców stóp. Kolejną godzinę poświęcam się medytacji dynamicznej według Osho – to wyjątkowa technika cielesnego i emocjonalnego oczyszczania, budzenia życiowej energii i osiągania wyciszenia i radości. Potem przychodzi pora na filiżankę zielonej herbaty.

Mateusz Kusznierewicz – żeglarz sportowy.

Dwukrotny medalista olimpijski, mistrz świata w klasie Finn i Star, mistrz Europy, wielokrotny zdobywca mistrzostw Polski, „Żeglarz wszechczasów”. Prowadzi działalność turystyczną i w branży nowych technologii oraz firmę Kurs na Sukces.

Rozpoczynam dzień od krótkiej gimnastyki. Następnie odsłaniam okna i wpuszczam do domu światło. Włączam radio i budzę dzieci, przytuleniem i buziakiem. Nastawiam kawę i wypuszczam psa, kiedy wróci, muszę go nakarmić. Rozmawiam z żoną z kawą w ręku. Jemy śniadanie całą rodziną. Biorę prysznic i jestem gotowy do wyjścia. Zawożę jedno z dzieci do szkoły lub przedszkola i jadę do Olivia Business Centre w Gdańsku, gdzie mieści się moje biuro. Ale zanim tam wejdę, idę do Starbucksa na drugą kawę i czytam wszystkie poranne maile z zasubskrybowanych newsletterów.

Kåre Landfald – twórca zen coachingu.

Od 1997 r. pracuje jako konsultant, coach, mediator, menadżer i nauczyciel rozwoju osobistego oraz zarządzania zmianą w organizacjach.

Zmienny – nie lubię sztywnej rutyny. Na ten moment 30 minut jogi i 10 minut medytacji. Generalna zasada: brak pośpiechu.

beta-lisboa-linkBeta Lisboa –  twórczyni powięziowej jogi yin.

Specjalizuje się w uwalnianiu fizycznej i emocjonalnej traumy. Posiada ponad dwudziestoletnie doświadczenie w facylitacji integracji pomiędzy umysłem a ciałem.

Kiedy wstaję, płuczę jamę ustną olejem, w ten sposób pozbywam się toksyn, które nazbierały się w ciele podczas nocy. Potem piję herbatę i kontaktuję się z naturą i z chwilą obecną poprzez kontemplację. Ważnym dla mnie rytuałem jest medytacja w siedzeniu, która trwa zwykle od 10 do 20 minut. Nawet wtedy, gdy przyjmuję klientów/pacjentów, staram się nie robić tego przed 10.00 rano, aby móc dawać innym to, co we mnie jest najlepsze. Po medytacji zwykle ćwiczę, dobieram metodę pracy z ciałem w zgodzie z jego potrzebami – czasami to jest yin joga, czasami pilates. Potem gram na harmonii przynajmniej 10 minut, po to, żeby otworzyć swoje ciało, swój głos, gardło. Jeśli nie mogę tak właśnie zacząć dnia, bo np. jestem w podroży, dbam o to, by poświęcić przynajmniej 5 minut na medytację i kilka świadomych oddechów.

Joy Mannédoktor psychologii buddyjskiej.

Psychoterapeutka, założycielka i trenerka Szkoły Rozwoju Osobistego i Duchowego w Lozannie, autorka wielu książek. Naucza analitycznej pracy z oddechem, od wielu lat prowadzi – również w Polsce – seminaria konstelacji rodzinnych.

Mam siedemdziesiąt lat i jestem na emeryturze. Spełniam swoje powołanie – piszę książki dla dzieci i sama je wydaję, a także uczę, również w Polsce. Mogę prowadzić moje mistyczne życie i podążać tam, gdzie mnie ono kieruje. Uważam to za wielki przywilej.

Wstaję pomiędzy szóstą a siódmą rano, w zależności od światła. Piję wodę z cytryną, włączam komputer i czytam brytyjską prasę – mieszkam poza moją ojczyzną i chcę wiedzieć, co się tam dzieje. Czytanie zapewnia mojemu ego coś, na czym może się skupić, a w tym czasie moja dusza, osobowość czy świadomość, atman czy buddyjska natura pytająco obserwują: „jak się mam tego ranka?”, „co czuję?”, „o czym myślę?”. Ta część mnie próbuje również zrozumieć, co się dzieje w świecie zewnętrznym. Ponadto czytanie to sposób na przyjęcie za świat odpowiedzialności – staram się go zrozumieć i kierować dobrą, uzdrawiającą energię, gdzie tylko mogę.

Roger Marklund – facylitator, coach i superwizor zen coachingu.

Prowadzi leadership-coaching i szkolenia mindfulness. Od ponad 20 lat pracuje w biznesie jako menedżer i trener.

Powoli, od medytacji w ciszy. Jestem ze swoim ciałem i z punktem Hara (Hara to punkt w brzuchu, znajdujący się 5 cm poniżej pępka – przyp. red.). I pozwalam mojej świadomości i uważności być w tym punkcie. Zostaję z tym doświadczeniem około 20 minut. Czasami wykonuję bardzo powolne ruchy, aby przebudzić swoje ciało, np. bardzo powoli, uważnie się przeciągam. To pozwala mi być blisko siebie, swoich odczuć, swojego ciała, przez cały dzień, nawet wtedy, kiedy muszę być w środku miasta, pośród zgiełku i wszechobecnego pośpiechu.

Patrick McKeown – światowej sławy instruktor metody Butejki, autor bestsellerowych książek na jej temat.

Uprawnienia zawodowe zdobył w 2002 r. u samego zmarłego doktora Konstantyna Butejki. Prowadzi również treningi dla praktyków metody Butejki w ponad 41 krajach świata.

To zależy. Dwa razy w tygodniu lubię wcześnie zaczynać pracę – w miarę możliwości o trzeciej lub czwartej nad ranem. Noc jest spokojna, ciemna i cicha. To czas, kiedy nic nie rozprasza, umysł jest jasny, a skupienie największe. Jestem wtedy najbardziej produktywny, jeśli chodzi o pisanie i myślenie. We wczesnym rozpoczynaniu pracy jest coś wyjątkowego.

W inne dni wstaję o 7.00 rano i pomagam mojej córce Lauren przygotować się do szkoły. Po jej wyjściu z moją żoną przez pół godziny do godziny ćwiczę na stacjonarnej bieżni. Potem biorę prysznic i idę do mojego biura, które mieści się obok mojego domu. Reszta dnia upływa mi na pracy. Mam szczęście, że pracuję bardzo blisko miejsca zamieszkania, dzięki czemu nie muszę podróżować w godzinach szczytu. Korki są dla wielu ludzi stresujące, więc ich unikanie jest czymś pozytywnym. Przypuszczam, że w przyszłości coraz więcej osób będzie pracowało bliżej miejsca zamieszkania.

Susan Pa’iniu Floyd – światowej sławy nauczycielka masażu lomi lomi nui, hawajskiej pracy z ciałem kino mana, huny i tańca hula.

Jedna z głównych trenerek i liderek Aloha International – organizacji propagującej hawajską tradycję na całym świecie.

Gdy tylko uświadomię sobie, że już się obudziłam, rozmyślam o wszystkich wspomnieniach z nocnych snów. Często ich nie pamiętam, ale jeśli mi się to uda, zwracam uwagę na wszelkie możliwe przekazy ode mnie do mnie. Sypiam na podłodze, więc kolejną rzeczą, którą robię, jest rozciąganie sztywności i większych napięć poprzez powolne ruchy naprężania i odprężania w połączeniu z głębokim, świadomym oddechem. Może to potrwać od 15 minut do godziny. Jeśli robię to przy muzyce, łatwo mi przedłużać.

Następnie wykonuję powitanie słońca, nawet jeśli jest niewidoczne. Dostałam pieśń Kumu Huli, która opowiada o Pele jako bogini ognia, a także jej bliskiej relacji z młodszą siostrą. Pele wybiera Hiiakę, aby ta w razie konieczności obudziła ją z czasu snu, ponieważ wierzy, że jest w stanie zrobić to delikatnie. Pieśń przypomina nam, że możemy wybierać osoby, z którymi nawiązujemy bliskie relacje, i sposób, w jaki chcemy podążać przez życie: tańcząc i śpiewając czy walcząc i płacząc. Po jej odśpiewaniu wyrażam wdzięczność za to, co już za mną, poprzez przyglądanie się temu, czego nowego chciałabym doświadczyć tego dnia. W końcu nadchodzi czas na duże i zdrowe śniadanie (gotowane na parze zielone warzywa i mnóstwo świeżych owoców od lokalnego rolnika).

Satyarthi Peloquin – specjalista z ponad 40-letnim doświadczeniem w dziedzinie pracy z ciałem.

Prowadzi szkolenia, których tematem jest m.in. współuzależnienie, seminaria „Ścieżka miłości” oraz warsztaty z zakresu masażu mięśniowo-powięziowego.

Dzień zaczynam od półgodzinnej medytacji – czasem jest to siedzenie w ciszy, czasem medytacje aktywne Osho: medytacja no dimension lub oddychanie czakrami. Potem dwudziestominutowy spacer, podczas którego wraz żoną cieszymy się naturą i swoim towarzystwem. No i śniadanie: smoothie z mleka migdałowego, nasion chia, awokado, sproszkowanego białka, kakao, orzechów włoskich i kremu z orzechów kokosowych i filiżanka kawy.

 

Cecilio Regojo – ma ponad 40-letnie doświadczenie jako przedsiębiorca.

Z wykształcenia jest inżynierem, ukończył  liczne studia podyplomowe, m.in. z zakresu zarządzania przedsiębiorstwem, jest również międzynarodowym trenerem ustawień organizacyjnych.

Nie mam żadnego szczególnego rytuału porannego. Natomiast niezależnie od pory dnia zwracam szczególną uwagę na to, by być obecnym tu i teraz: jak coś robię – czy wykonuję jakieś zadanie, idę na spotkanie, czy prowadzę warsztaty – to staram się z jednej strony być w tym doświadczeniu na sto procent, z drugiej mieć też jasną intencję – wiedzieć, jaki ma być rezultat.

 

Shivani – założycielka Tantra LoveWay i nauczycielka samorozwoju: tantry, medytacji, terapii.

Prowadzi warsztaty w Europie i Brazylii w zakresie medytacji aktywnych Osho, medytacji oddechu primal energy (pierwotny oddech) i tantry.

Mój poranek porządkują dwa budziki nastawione w odstępie 10-15 minut. Po zadzwonieniu pierwszego oddycham i uśmiecham się w sercu. Wdechy i wydechy wykonuję z dłońmi na klatce piersiowej – centrum serca. Tworzę energię danego dnia: „to będzie wspaniały dzień!”, połączenie ze źródłem: Ziemią, niebem i sercem, z którego emituję miłość, oraz otaczającą mnie ochronną bańkę światła i miłości.

Kiedy budzik dzwoni ponownie, wiem, że mam jeszcze pięć minut, zanim pójdę pod prysznic. Rozciągam ciało, potrząsam nim – zgodnie z zasadami przebudzenia w kundalini. Potem otwieram okno, patrzę na słońce, niebo i drzewa i idę pod prysznic. Po powrocie przygotowuję sobie i dzieciom odżywczy koktajl z kakao, macą, baobabem i mlekiem ryżowym. Mocno przytulam i całuję dzieci, jemy śniadanie, przygotowuję je do szkoły, karmię naszego psa i bawię się z nim. Gdy otwieram drzwi, wychodząc z domu, oddycham z poczuciem wdzięczności za słońce na mojej twarzy i za ten cenny dzień. 

Colin P. Sisson – światowej sławy pisarz.

Mówca i trener świadomego życia poprzez moc obecności, twórca metod integracji oddechem i integrującej obecności. Od wielu lat inspiruje ludzi do osiągania ich pełnego potencjału i wewnętrznej wolności.

Przez 15-20 minut ćwiczę jogę, potem przez 15-20 minut medytuję, potem czasem 10 minut wędruję myślami, pozwalam mojemu umysłowi błądzić, gdziekolwiek chce, bez żadnego kierunku, kontroli czy kontemplacji. Pozwala to na naturalny przepływ kreatywności. Potem piję poranny napój – wodę lub sok owocowy.

 

Janusz Szopa – kierownik Katedry Zarządzania Sportem i Turystyką AWF w Katowicach.

Instruktor relaksacji, kinezypsychoprofilaktyki i ćwiczeń jogi. Posiadacz międzynarodowych dyplomów nauczyciela jogi wg metody Iyengara i Shivanandy.

​Wstaję pomiędzy 7.00 a 7.30 i zaczynam dzień zwyczajowo od 10-minutowego stania na głowie. To „odwrócenie obiegu krwi” wpływa na mnie uspokajająco i poprawia mój nastrój, a do tego – wzmacnia także kości czaszki. Po staniu na głowie, kolejne 10 minut leżę z nogami uniesionymi do góry (uproszczona viparita karani – przyp. redakcji), nieraz wykonując świecę. Po skończeniu ćwiczeń w pozycjach odwróconych, biorę prysznic. Poprzedniego dnia wieczorem rozpuszczam łyżkę miodu w chłodnej wodzie, tak by po ćwiczeniach wymieszać wodę z miodem z otrębami i tak sporządzony napój wypić na czczo. W międzyczasie ekspres do kawy jest już włączony i po kilkunastu minutach od „wypicia miodu” wypijam espresso, które jest moim ulubionym napojem. Dopiero po kolejnych kilkunastu minutach spożywam śniadanie. 

Grzegorz Turniak – niestrudzony orędownik wartościowych idei: networkingu, minglingu, zarządzania talentami i karierą. Autor książek.

Wykonuję zestaw ćwiczeń: 5 rytuałów tybetańskich zawartych w książce „Źródło wiecznej młodości” Petera Keldera, w której autor opisał historię pewnego emerytowanego oficera armii brytyjskiej poszukującego recepty na długie życie.

Bogna Szymkiewicz – dr psychologii.

Od ponad 30 lat pracuje w Instytucie Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, autorka wielu artykułów i książek, takich jak m.in. „Dlaczego tak trudno jest odejść. Narracje kobiet doświadczających przemocy”, Prowadzi praktykę psychoterapeutyczną oraz warsztaty w Polsce i za granicą.

Poleca: obejmowanie łagodną uwagą każdego doświadczenia, jakie się pojawia. 

 

Ann Weiser Cornell – jedna z najbardziej znanych nauczycielek focusingu – metody samoświadomości stworzonej przez jej mentora Eugene’a Gendlina.

Jest autorką kilku bestsellerowych książek, które zostały przetłumaczone na jedenaście języków. Opracowała własną technikę zwaną focusingiem relacji wewnętrznych.

Poleca: zatrzymanie się w momencie teraźniejszym, świadomość własnego stanu i odczuć ciała, którą – w połączeniu z akceptacją – uważa za najpotężniejszą z praktyk.

 

Patrycja Załug – Od ponad 7 lat wspiera kobiety w odkrywaniu swojej mocy.

Jest certyfikowanym coachem i dyplomowaną trenerką budowania pewności siebie, prowadzi Akademię Kobiet Sukcesu i Instytut Przemiany.

Po przebudzeniu skupiam się na tym, aby poczuć siebie, w jakich emocjach i energii się obudziłam. Zwykle witam siebie kilkoma ciepłymi słowami wypowiadanymi w myślach. Potem wstaję i przez godzinę praktykuję medytację vipassana. Po medytacji zwykle jeszcze kilka chwil tańczę, żeby osadzić i ugruntować się w ciele.

Zdjęcie profilowe Magda Bącela

Magda Bącela

Moderator

Magda Bącela nie napisał/a notki o sobie.

Przejdź do paska narzędzi