Moja własna filozofia „slow-fast life”

Moja własna filozofia „slow-fast life”

Gdzie szukać metod na dojście do siebie po śmierci ukochanej osoby i pogodzenie się z trudną przeszłością? Jak myśleć, co robić i w co wierzyć, by kompletnie nie zatracić się w pędzie życia i być szczęśliwym? O tym wszystkim i nie tylko opowiada w cyklu „Sekrety Mistrzów Życia” Roma Gąsiorowska – znana aktorka, coach, manager kultury i propagatorka idei „slow-fast life”.

Rytuał poranny – jak wygląda pierwsze 60 minut Twojego dnia?

Zaraz po obudzeniu staram się zadbać o odpowiedni stan umysłu, abym spokojna i pełna radości zrealizowała swój plan. Staram się też wsłuchać w swoje ciało. Jeśli czuję, że potrzebuję dodatkowego wyciszenia, mimo pędu i konieczności realizowania ustalonych czynności utrzymuję stan wyciszenia w umyśle i oszczędzam energię. W zależności od tego, jak wyglądał mój poprzedni dzień (ile godzin pracowałam i jak jestem zmęczona) i czy uda mi się znaleźć rano chwilę, staram się wykonać zestaw ćwiczeń rehabilitacyjnych, przygotowanych specjalnie po to, abym uaktywniła w odpowiedni sposób swój kręgosłup.

W następnej kolejności skupiam się na moich dzieciach i ich potrzebach: wysłuchuję, co im się śniło, badam, w jakim są nastroju, rozmawiam, ustalamy plan dnia, przygotowuję śniadanie im i sobie oraz odprawiam je do przedszkola. Jeśli sama je odwożę, to zazwyczaj od razu później już mam umówione spotkanie, próbę lub plan zdjęciowy, a jeśli uda się, że zawozi je mój mąż, mogę chwilę dłużej skupić się na sobie. Jeśli mam czas, robię kolejną partię ćwiczeń, po czym napuszczam wody do wanny i relaksuję się, rozluźniając całe ciało kawałek po kawałku i wyciszając umysł.

Jestem mocno zapracowaną osobą i mamą dwójki małych dzieci. Niestety nie każdego poranka udaje mi się więc zrealizować rytuał, który praktykowałam, kiedy ich nie miałam, czyli poranną jogę i medytację. Teraz staram się wykonać choć namiastkę tego każdego ranka, a w ciągu tygodnia przynajmniej dwa razy zadbać o siebie w tej sferze.

Jakie książki najczęściej dajesz w prezencie/rekomendujesz i dlaczego?

  • „Śmiertelni nieśmiertelni” Kena Wilbera to książka, która wyleczyła mnie z traumy po śmierci mojej mamy. Pomogła mi spojrzeć na to, co się stało, inaczej, bardziej świadomie, dodała siły i pozwoliła się zdystansować. Polecam ją wszystkim, którzy przeżyli śmierć lub chorobę ukochanej osoby.
  • „Radykalne wybaczanie” Colina C. Tippinga to książka, którą poleciła mi znajoma wiele lat temu, kiedy byłam w trakcie psychoterapii. Opisana tam metoda pozwoliła podomykać ważne kwestie, które nie pozwalały mi wtedy pójść dalej w rozwoju osobistym i duchowym. Polecam tę książkę wszystkim, którzy są w trakcie procesu zmian w swoim życiu i pracują nad sobą, aby zaakceptować własne dzieciństwo czy przeszłość, uwolnić się od niej i iść do przodu, śmiało realizując swoje pasje i marzenia.
  • „Wielka księga sekretów” Osho to książka, dzięki której jestem bardziej odważna w wielu kwestiach. Moja lektura tej przestronnej encyklopedii wszelkich postaw i medytacji, które poznaję od wielu lat w przeróżny sposób, jest nieustająca. Księga nie jest dla mnie wyznacznikiem, dyskutuję z nią, sprawdzam, eksperymentuję, jest bardzo inspirująca.
  • „Emocje destrukcyjne. Jak możemy je przezwyciężyć? Dialog naukowy z udziałem Dalajlamy” spisany przez Daniela Golemana to książka, która otwiera na filozofię buddyjską i na drugiego człowieka. Jest przystępna i pomaga zrozumieć, jak skonstruowany jest człowiek w kulturze Zachodu i z czym się mierzy.

Kiedy myślisz o słowie „sukces” – kto jako pierwszy przychodzi Ci do głowy i dlaczego?

Nie patrzę w ten sposób na ludzi. Sukces jest dla mnie niewymierny. Patrzę na to na różnych polach. Sukcesem może być zarówno to, że rodzina pokonała swoje wewnętrzne destrukcyjne problemy, że przetrwała, jak i to, że kobieta odchodzi od mężczyzny ze związku, który ją niszczy, pomimo tego że rozbija rodzinę. Sukcesem może być to, że ktoś pokonał chorobę, podniósł się po traumie, czy to, że zauważył, czym obarcza innych i stara się zmienić.

Sukces zawodowy jest często niezależny od nas, uważam, że jest nim niepoddawanie się po kolejnej porażce i wyciąganie z niej nauki, stawianie sobie jasnych i realnych celów i realizowanie ich. Rozwój duchowy ma moim zdaniem duży związek z rozwojem materialnym, jeśli idą w parze, to zazwyczaj ludzie czują się spełnieni i to jest sukces. Jest nim dla mnie również umiejętność wyważenia priorytetów i dbanie o siebie, świadome przeżywanie każdej chwili i nieprzywiązywanie się.

Jeśli mogłabyś wykonywać tylko jedną praktykę rozwojową do końca życia, którą byś wybrała i dlaczego?

Bioenergoterapię, medytację i jogę. Każda z tych praktyk towarzyszy mi od kilkunastu lat, w jakimś sensie mnie ukształtowała i stanowi integralną część mojego życia w pędzie. Nazywam to swoją własną filozofią „slow-fast life”. Dbam o to, aby rozwijać swoją duchowość. Dzięki temu jestem spokojna, szczęśliwa i kreatywnie, bez lęku stawiam sobie na drodze kolejne cele.

Niestety nie znajduję miejsca na regularność, tryb mojej pracy jest bardzo chaotyczny. Do tego nie jestem typem, który potrafi poświęcić się bez reszty jednej z praktyk, lubię wyzwania i zmiany. Dlatego raczej szukam elastycznego kompromisu z życiem w mieście i stanu rozluźnienia we wszystkim, co robię. W różnych momentach swojego życia w różnym stopniu kładłam nacisk na każdą z tych praktyk, intuicyjnie brałam z nich to, co dawało mi najwięcej siły, spokoju i wyciszenia.

Dbam o to, żeby stresy i napięcia codziennego życia w mieście, w zawrotnym tempie, nie miały na mnie destrukcyjnego wpływu. Przy zawodzie, który uprawiam, własnym biznesie i dwójce małych dzieci ciężko o higienę i dyscyplinę dbania o siebie w zadowalającym stopniu. Czasem następuje nagromadzenie obowiązków, mało śpię, co powoduje napięcia w ciele i wyczerpanie. Techniki relaksacji, aktywności psychofizycznej i energetyka są więc niezwykle istotne. Dlatego bardzo dbam o to, aby odprawić codzienny rytuał oczyszczania i pracuję z energią w ciągu dnia. Od kilkunastu lat staram się nie dopuszczać do zaniedbania w tej dziedzinie. Kiedy tylko mam mniej czasu na praktykę, natychmiast czuję, że słabnę. Wtedy wzmagam swoje siły i koncentrację, aby odkrywać kolejne poziomy i umacniać się.

Jeśli miałabyś do dyspozycji billboard – co byś na nim napisała?

„W przepisie na sukces nie ma tajemnego składnika. To proces Twojego rozwoju i Ty sam jesteś wszystkim, co potrzebne, aby ten sukces osiągnąć. W każdej dziedzinie. Nie ustawaj w procesie”.

 

Roma GąsiorowskaRoma Gąsiorowska – aktorka teatralna, filmowa, telewizyjna, projektantka mody, coach, reżyser, producent, manager kultury, założycielka szkoły aktorskiej AktoRstudio, wykładowca Gdyńskiej Szkoły Filmowej, pomysłodawczyni i dyrektor artystyczny W-arte! Open Art Space. Absolwentka PWST w Krakowie, rocznik 2005, laureatka licznych nagród aktorskich. Zagrała w wielu filmach (m.in.: „Pogoda na jutro”, „Wojna polsko-ruska”, „Sala samobójców”, „Listy do M”, „Między nami dobrze jest”, „Córki dancingu”, w którym prowadziła również coaching aktorski głównych bohaterek, „Plan B”) i serialach telewizyjnych (m.in.: „Pitbull”, „Londyńczycy”, „Ratownicy”, „Komisarz Alex”, „Krew z krwi”). Na premierę czeka kilka kolejnych produkcji z jej udziałem. W zespole teatralnym TR Warszawa przez 12 lat stworzyła około dwudziestu ról. Zdobyła kilka nagród na festiwalach, obecnie współpracuje z Teatrem Soho i działa niezależnie jako producentka. Matka dwójki dzieci, wegetarianka, propagatorka świadomego życia w wielkim mieście i filozofii „slow-fast life”.

Roma Gąsiorowska

Roma Gąsiorowska

Aktorka teatralna, filmowa, telewizyjna, projektantka mody, coach, reżyser, producent, manager kultury, założycielka szkoły aktorskiej AktoRstudio, wykładowca Gdyńskiej Szkoły Filmowej, pomysłodawczyni i dyrektor artystyczny W-arte! Open Art Space.

Przejdź do paska narzędzi