czym jest świadomy seks cover

Czym jest świadomy seks – rozmowa z Alicją Babą

To Twoja pierwsza książka. Dlaczego postanowiłaś wziąć na warsztat akurat seks?

Gdzieś trzeba zacząć! A na bardziej poważnie: bardzo interesują mnie relacje międzyludzkie, a raczej ich brak w dzisiejszym świecie. Chciałabym na tapetę także wziąć związki oraz relację ludzi ze zwierzętami. Powstają już dwie kolejne książki: właśnie o związku – o jego nowej, innej strukturze oraz o komunikacji z psami. Prawie co drugi obywatel ma psa, a większość ludzi nie zna wymagań swojego czworonoga jako stworzenia (pies) oraz jego indywidualnego charakteru i potrzeb.

„Świadomy Seks” to pierwsza część czegoś większego. Można spokojnie stwierdzić, że seks jest obecny w życiu każdego człowieka: od poznających swoje ciało dzieci, poprzez dorastających nastolatków, kobiety i mężczyzn, starych i młodych, ale też ludzi niepełnosprawnych, przekwitających, a na seniorach kończąc. Ba! Są przecież nawet staruszkowie, którzy żartują ze swoich życiowych podbojów nawet na tzw. łożu śmierci! Seks jest obecny wszędzie, a kolorowe magazyny wciąż ociekają zdjęciami najpiękniejszych modelek świata, moda służy do podkreślania walorów ciała, bilbordy i reklamy przepełnione są obrazami ryjącymi ludziom głowy, artykuły podają statystki ile razy dziennie o seksie myśli mężczyzna, a ile kobieta, no i co tu dużo mówić, seks wypełnia nam dzień, a czasami nawet tam, gdzie się tego nie spodziewamy. Oglądamy gołe piersi na lewo i prawo, ale gdy ktoś powie o tym głośno, pojawia się zamęt i panika.

A dodatkowo, czyż nie jest tak, że to właśnie w sferze związków oraz seksu jest najwięcej nieporozumień i wyzwań?

Do kogo kierowana jest Twoja książka? Czy pisałaś ją z myślą zarówno o kobietach jak i o mężczyznach, i czy odzew jaki dostajesz potwierdza Twoje założenia?

Ja zakładałam, że piszę do człowieka. Wiedziałam, że kobiety mogą ją chętniej czytać, bo książka mocno koncentruje się na tym, by pokazać, że nie są nienormalne ze swoimi wymaganiami. Pokazuje, że gdzieś tam jest jeszcze ktoś inny (na przykład ja), kto myśli podobnie. A jak jesteśmy we dwie, a może trzy, to może być nas tysiące. I tu pojawia się problem: bo tysiąc kobiet mówiących głośno swoim partnerom: „Nie chcę już uprawiać seksu jak do tej pory. Czuję się niespełniona, moje ciało nie jest dopieszczone tak jakbym chciała, brakuje mi ciarek, gęsiej skórki, nowości, zaskakiwania, próbowania nowego i docierania się z tobą” powoduje, że to facet dostaje gęsiej skórki. No bo co on ma teraz z tym wszystkim zrobić?

Ten mądrzejszy, przeczyta książkę, jedną, drugą i wysłucha tej kobiety. Inni będą upierać się przy tym, że kobietom poprzewracało się w głowach. To jest bardzo ważny moment dla kobiet i w sumie już najwyższy czas, by nie bały się mówić o swoich oczekiwaniach i potrzebach. Tyle mówimy o tym patriarchacie, a tu można praktycznie zacząć coś z tym robić. Więc chodzi mi o to, by ta książka dotarła do człowieka, który chce już spróbować „Inaczej”. Jeśli mężczyźni nie będą zainteresowani jej czytaniem, może dotrze ona do nich poprzez ich kobiety. Kto nie jest zainteresowany, niech nie czyta, przecież bez sensu kogoś zmuszać. Książka nie jest dla wszystkich i nie ma co jej tak traktować. Nikomu jeszcze chyba nie udało się stworzyć czegoś, co zadowala wszystkich.

Do tej pory książkę przeczytali zarówno kobiety jak i mężczyźni i mam bardzo pozytywne opinie zwrotne zarówno od jednych jak i od drugich.

A czym wg Ciebie jest świadomy seks?

Świadomy seks to seks i Rozmowa. Jeśli potrafisz rozmawiać przed, zamiast i podczas seksu, to zawsze odkryje to nowe aspekty zbliżenia. Rozmowa to nie muszą być tylko słowa: to jest także komunikacja niewerbalna. Ale taka, która zakłada bardzo uważne słuchanie i obserwowanie partnera. W momencie gdy jesteś uważny na ruchy, grymasy i twarz partnera, jesteś w stanie wyczuć czy coś jest nie tak, czy odpowiada mu tempo i rytm, czujesz przy tym przypływy i odpływy namiętności i widząc to, możesz za tym podążać albo samemu nawigować partnera w głąb twoich pragnień.

Czy świadomy seks jest podstawą świadomego związku?

Nie powiedziałabym, że podstawą. Widzę seks raczej jako czeresienkę. Związek jest tortem, a seks jest czeresienką na torcie. Można zjeść tort bez czeresienki i można zjeść samą czeresienkę. Są różni ludzie, mają różne wymagania i potrzeby. Nie jest moim zadaniem wnikać w to, czy można mieć świetny seks bez miłości (to tylko stereotyp, że kobiety tak nie potrafią), istnieją także związki bez seksu, w których ludzi łączy przyjaźń, wspólnie przeżyte lata i wartości i to mogą być bardzo wartościowe związki. Jak ja bym chciała i czego życzę ludziom? Wszystko, czyli tort z wisienką.

Czym Twoje spojrzenie różni się od tantry?

Myślę, że się nie różni. Ja też propaguję świadome podejście do ciała i do seksualności. Podkreślam wagę świętowania, rozmawiania i wzajemnego szacunku również poza sypialnią. Zauważyłam jednak, że słowo „tantra” budzi skrajne emocje: albo uprawia się tantrę i ludzie niewtajemniczeni nie wiedzą, o czym mówisz albo wiesz co to jest, ale ilość materiału na dzień dobry, zapożyczone słowa, bardzo dużo teorii oraz historii zraża do siebie wielu ludzi. Dlatego ja mówię o tym samym, ale staram się w nowocześniejszy i bardziej przystępny sposób.

Opowiedz coś więcej o swojej ścieżce rozwoju. Co doprowadziło Cię do miejsca, w którym jesteś?

A w jakim ja miejscu jestem? Ja dopiero zaczynam. A moja ścieżka rozwoju? Nie mam na to nazwy. Myślę, że to zbiór doświadczeń i sytuacji sprawił, że napisałam książkę. Kilkoma z tych elementów jest moja niedawna przeprowadzka i duża zmiana w życiu, 2 lata regularnej pracy z psychologiem, szczerość, dużo cierpienia i nieustanne wycie do Pana Boga kiedy to się skończy. I to wszystko razem sprawiło, że coś zaczęło się zmieniać.

Co Twoim zdaniem jest największym wyzwaniem w świadomym seksie? Jak wg Ciebie odpowiedź różniłaby się dla kobiet i dla mężczyzn?

Największym wyzwaniem jest to, by potrafić seksu nie uprawiać i by o nim otwarcie rozmawiać. By potrafić go uprawiać tylko wtedy, gdy tak wybieram. By potrafić poradzić sobie ze swoim napięciem bez przymusu pójścia z kimś do łóżka. Tak dużo mówi się teraz o pracy nad umysłem i umiejętności traktowania go jak swojego narzędzia, by umieć z niego korzystać, a nie tak, by to umysł korzystał z nas. I z tym seksem jest tak samo: robić, kreować, doprowadzać do seksu wtedy, gdy chcę, a nie, bo muszę.

Myślę, że to jest głównym wyzwaniem dla mężczyzny: potrafić obrócić swoje napięcie w taki sposób, by mu służyło.

A dla kobiety: pokochać swoje ciało, rozpieścić się w nim, nauczyć się odczuwać ekstazę bez poczucia winy oraz mówić otwarcie o swoich oczekiwaniach.

A teraz o orgazmie. Jakie miejsce zajmuje w świadomym seksie? Z jednej strony piszesz o tym, jak wyzwalające może być zrzucenie z siebie jego presji, z drugiej przyznajesz, że jeśli doświadczyło się głębokiego orgazmu, ciężko go nie pragnąć. Jak to wypośrodkować?

Rzeczywiście kolorowe gazety i inne mądre książki przekrzykują się wzajemnie co do tego jak z tym orgazmem powinno być. Mówi się i pisze, by za nim nie gonić, a wtedy sam przyjdzie. I by być spełnionym, nawet gdy nie było orgazmu.

Na dłuższą metę stosunki czy spotkania bez orgazmu nie zdadzą egzaminu. Orgazm bardzo łączy ludzi i gdy tego połączenia zabraknie, ludzie się od siebie oddalają. Orgazm powinien być częściej niż gdy go nie ma. Wtedy napięcie, by był, samo opadnie. Orgazm nie może być mechaniczny, czyli że był, ale spełnienia nie było. Na dłuższą metę to też się nie sprawdzi. Na pewno dobrze jest nauczyć się samomiłości po to, by ten Orgazm najpierw dobrze poznać. Gdy potrafi się samemu, wiadomo, że to jest możliwe. To jest wtedy bazą do wspólnego doświadczenia. To trochę tak jak z maską tlenową w samolocie: najpierw nakłada ją sobie matka, a potem podaje ją dziecku. Najpierw ja wiem, co sprawia mi przyjemność i potrafię to sobie dać, a wtedy mogę to przekazać partnerowi. Orgazm i rozmowa to dwie bardzo podobne rzeczy: widzę cię, słyszę cię. Jestem na ciebie uważny, dostosowuję się do twojego rytmu, czasu i potrzeb. Jeśli robią tak dwie osoby, którym autentycznie zależy na tym, by temu drugiemu było dobrze, praktycznie nie ma opcji, by nie spotkali się po drodze.

Piszesz między innymi o tym, jak stereotypy związane z seksem, kreowane m.in. przez filmy pornograficzne, kolorowe czasopisma, wpływają na tę sferę naszego życia. Jak można się z nich wyzwolić?

Nie kupować kolorowych magazynów, wyłączyć telewizor, nie oglądać filmów pornograficznych. Za to więcej czytać, rozmawiać i odnaleźć swoją pasję.

Czym poza własnymi doświadczeniami inspirowałaś się podczas pisania książki?

Opowieściami mężatek, marzeniami innych kobiet, wspólnym wzdychaniem przy ognisku, narzekaniem koleżanek, wyobraźnią, moimi marzeniami, rozmowami z długoletnimi parami, które są ze sobą spełnieni po dwudziestu latach małżeństwa, mądrymi słowami mądrych ludzi, baczną obserwacją dojrzałych ludzi.

 

Alicja Baba – Urodzona w 1983, a jej debiut – „Świadomy Seks” okazał się hitem. Zazwyczaj uważana za bardzo poważną, daje się ponieść swojej najbardziej dzikiej wyobraźni, która wyobraża sobie seks jako głębokie, silne, ekstatyczne i wręcz kosmiczne spotkanie dwóch bardzo podobnych dusz. Dwie tak bliskie sobie osoby potrafią dotykać się wzrokiem, czują najmniejszy gest swojego partnera i potrafią szlochać mu do ucha z rozkoszy. Tak ośmiela się wyobrażać sobie miłosne, łóżkowe spotkanie i nie jest w stanie zejść poniżej tego standardu. Z wykształcenia lingwistka, z pasji behawiorystka psów, a w życiu prywatnym szalona introwertyczka, spełnia swoje marzenie, wydając książkę.

Co Alicja Baba robiła w życiu przed napisaniem tego tekstu?
„W wieku 18 lat wyjechałam z rodzinnego Zgorzelca do Włoch, gdzie mieszkałam przez 7 lat. Potem dalej poznawałam świat, tułając się po Anglii, Karaibach, Kanadzie, Florydzie, Indiach, Ameryce Płd. i Polsce, a na Czechach aktualnie kończąc. Pracowałam jako kelnerka, hostessa, modelka, tłumaczka i asystentka, robiłam odbiory techniczne suwnic oraz frezarek, zatrudniałam i zwalniałam ludzi, prowadziłam medytacje i robiłam analizy ajurwedyjskie, a kiedyś o mały włos nie zostałam porwana przez albańską mafię. Mówię biegle w 5 językach i marzę o posiadaniu kóz i koni.”

Zdjęcie profilowe Adam de Nisau

Adam de Nisau

Redaktor

Adam de Nisau, Executive Inspiration Officer, Strefa Rozwoju. Od ponad 15 lat w praktyce eksploruje – jako czytelnik i królik doświadczalny – tematy związane z produktywnością, psychologią pozytywną, pracą z ciałem i mindfulness. W ramach webinarów Strefy Rozwoju przeprowadził wywiady z kilkudziesięcioma ekspertami z obszaru rozwoju osobistego, testując wiele z ich wskazówek na własnej skórze.

Przejdź do paska narzędzi