Skuteczność osobista
Masaż mięśniowo-powięziowy: miłość, obecność i technika

Masaż mięśniowo-powięziowy: miłość, obecność i technika

Jaką rolę w samoleczeniu pełnią powięzi? I dlaczego technika to nie wszystko? Satyarthi Peloquin w rozmowie z dyrektorem portalu Serwis Masażysta" Rafałem Uryzajem opowiada o swojej zawodowej i duchowej ścieżce, holistycznym podejściu do leczenia bólu oraz istocie masażu mięśniowo-powięziowego.


Satyarthi Peloquin – specjalista z ponad 40-letnim doświadczeniem w dziedzinie pracy z ciałem. Prowadzi szkolenia, których tematem jest m.in. współuzależnienie, seminaria „Ścieżka miłości" oraz warsztaty z zakresu masażu mięśniowo-powięziowego. Urodził się w San Francisco w 1952 r. Pracą z ciałem zainteresował się jako profesjonalny tancerz. Studiował integrację ortostatyczną i medycynę orientalną w Kalifornii, gdzie prowadził seminaria i oferował indywidualne sesje. 


W 1976 r. znalazł się w międzynarodowej komunie Osho w Punie, gdzie kontynuował pracę i naukę różnych form terapii, m.in. techniki Aleksandra, Rolfingu oraz medytacji, był również jednym z osobistych masażystów Osho. Jest współtwórcą głębokiego reharmonizującego masażu powięziowego. Autor dwóch książek: „Living in Balance" („Życie w harmonii") i „Stretches for Rebalancers" („Rozciągnie dla terapeutów"). Obecnie związany z Europejskim Instytutem Sztuk Uzdrawiania.


--------------------


Czym właściwie jest powięź i jaka jest jej rola w procesie samoleczenia?

To unerwiona i unaczyniona tkanka łączna, która oplata wszystkie części ciała. Jej zewnętrzna warstwa, znajdująca się zaraz pod skórą powierzchowna powięź, jest bardzo wrażliwa na ból. W skurczach powięzi i mięśni, które otacza i w które wnika, tkwią emocjonalne wzorce przytrzymania – nieuświadomione i stłumione uczucia: wściekłość, lęk, smutek, radość. Smutek czujemy w klatce piersiowej, a wściekłość w plecach i ramionach, w klatce piersiowej i w szyi. Tłumimy je przez odcinanie się od ciała, znieczulanie go. W rezultacie ono drętwieje, traci świadomość. Chroniczny skurcz układu powięziowego powoduje różne dolegliwości bólowe. Uwalnianie powięzi, rozluźnianie mięśni pozwala na przebudzenie ciała i pozbycie się ich.


Czyli umysł jest źródłem problemów zdrowotnych na poziomie fizycznym?


W około 80% przypadków tak, dlatego tak ważne jest zrozumienie istoty pracy z uczuciami. Przede wszystkim warto uświadomić sobie, że nie stanowią one problemu, lecz część anatomii. Na naszych szkoleniach pokazujemy, jak je zauważyć i znaleźć ich fizyczne znaczenie. Napięcie spowodowane tłumieniem emocji przejawia się czasem jako niezwykle ostry ból, nie jest to jednak problem realny – tworzy go umysł. Podobnie jest z wrzodami żołądka czy zapaleniem okrężnicy – w układzie powięziowym następuje kumulacja, która zaburza funkcjonowanie tych organów. Przyczyna problemów zdrowotnych często jest psychosomatyczna, czasem mamy wręcz do czynienia z masową hipnozą, jak na przełomie lat 80. i 90., kiedy okazało się, że częstość występowania zespołu cieśni nadgarstka wzrosła w Ameryce o 400%. W przypadku takich problemów ważne jest podejście holistyczne.




W przeciwieństwie do podejścia panującego w medycynie konwencjonalnej…


Miałem kiedyś pacjenta uskarżającego się na ból kolana, u którego osteopata zdiagnozował zwyrodnienie łękotki w stawie kolanowym. Lekarz nie był w stanie mu pomóc, nieskuteczna okazała się również fizjoterapia. Po bliższym przyjrzeniu się zauważyłem, że ogromny nacisk na staw kolanowy wywiera nadmierna rotacja nogi pacjenta na zewnątrz. Na podstawie skurczów tkanki miękkiej stwierdziłem także mocne zaciśnięcie w górnej części nogi i tylnych mięśniach uda oraz twardą, suchą i bolesną w dotyku tkankę w kolanie. W ciągu sześciu sesji udało się uwolnić klienta od bólu i mógł on wrócić do pełnej aktywności. Medycyna konwencjonalna zredukowałaby problem do kolana bez przyjrzenia się całej strukturze ciała. Lekarz przepisałby leki przeciwzapalne, a w razie ich nieskuteczności odesłał pacjenta do fizjoterapeuty.


Czym jeszcze uwalnianie powięziowe różni się od innych metod pracy z ciałem?


Na naszych szkoleniach terapeuta pracuje razem z klientem w tzw. dwójce uczącej się. Chodzi o to, że pacjent nie tylko przyjmuje zabieg, lecz także uczy się, jak brać w nim czynny udział i kontynuować go w domu, również poprzez medytację, relaksację, oddech. Szkolę więc terapeutów, jak pomagać ludziom pozbywać się bólu i motywować ich do wzięcia za to odpowiedzialności. Pacjenci są przyzwyczajeni do leżenia i poddawania się sesji, pokazuję więc, jak z nimi rozmawiać, kierować ich świadomość na oddech, dotyk, zwiększać obecność w ciele. To naprawdę uczy ludzi holistycznego podejścia do uwalniania powięzi i jej integracji.


Można być własnym terapeutą?


Nawet trzeba – tylko jeśli pracujemy nad sobą, stajemy się bardziej świadomi swojego ciała, zmysłów, bardziej pełni życia, promienni, płynni, ruchomi. Można to robić poprzez taniec, medytację dynamiczną, oddech czy ciszę. To samo dotyczy terapeutów. Jeśli nie pracują nad sobą, będą tylko technikami. Tymczasem by pomagać ludziom, potrzeba również tak zwanej kochającej obecności. Znam terapeutów, którzy są świetnymi technikami, cenię ich umiejętności, ale nie poczułem się przez nich naprawdę dotknięty. Mam na myśli dotyk czujący, kochający. Osho mawiał, że 90% pracy z ciałem stanowi kochająca obecność, a tylko 10% technika. Dlatego na naszych szkoleniach uczymy nie tylko techniki, lecz także sposobów ponownego wejścia w swoje ciało. To klucz do wszystkiego.




Jak odkryłeś, że praca z ciałem stanowi Twoje życiowe powołanie?


Około 1969 r., w wieku 19 lat, zacząłem uczyć się w Kalifornii masażu, co od razu wydało mi się to niezwykle interesujące. Byłem już wtedy profesjonalnym tancerzem, członkiem grupy African Jazz Company w San Francisco. Występowałem z nią około roku, ale nie dawało mi to spełnienia w taki sposób, na jaki miałem nadzieję, więc odszedłem. Kolejny rok studiowałem terapię tańcem z Anne Halprin, założycielką tego nurtu. Dzięki temu ciało i taniec coraz bardziej interesowały mnie jako sposób poznawania siebie, ścieżka duchowa. W 1971 r. po raz pierwszy zetknąłem się z techniką integracji strukturalnej. Naprawdę głęboko mnie to poruszyło. Nie zmieniło mnie fizycznie, ale w jakiś sposób wpłynęło na moją świadomość. Dzięki Rolfingowi nabrałem przekonania, że życie może się rozwijać nie tylko na zewnątrz, lecz także i wewnątrz. To spowodowało, że stałem się bardziej ufny i zacząłem odczuwać więcej przyjemności, przestrzeni i wolności. Technika integracji strukturalnej i terapia tańcem ukierunkowały moje dalsze poszukiwania. Następnie uczyłem się w San Francisco integracji posturalnej u Jacka Paintera. Miało to ogromny wpływ na moją świadomość i mój przepływ energii, nawet w większym stopniu niż Rolfing, ponieważ byłem bardziej zaangażowany. Poczułem, że moja energia płynie w sposób, w jaki nigdy wcześniej nie płynęła. Postanowiłem sam uczyć tej techniki, a dodatkowo zacząłem poznawać też akupunkturę, anatomię i shiatsu oraz podróżować z moim ówczesnym mentorem i asystować mu. Cały czas kontynuowałem pracę z ciałem – w Kalifornii panował wtedy swoisty renesans tego typu podejścia. Byłem młody, pełen życia i otwarty. W pewnym momencie stanąłem przed wyborem pomiędzy uzyskaniem licencji naturopaty a wyjazdem z Estabanem Muhammedem, moim nauczycielem akupunktury i anatomii.

Ostatecznie wybrałeś jednak Osho?

Tak. Ostatecznie pojechałem z Osho do Puny. W tamtym czasie, w latach 70., powstało tam ogromne centrum rozwoju. Najlepsi terapeuci, m.in. nauczyciele techniki Aleksandra, kręgarze, osteopaci, różnego rodzaju uzdrowiciele i rolferzy, przybywali tam z całego świata i uczyli się od siebie nawzajem. Choć nie w pełni sobie to uświadamiałem, byłem wtedy bardzo arogancki, myślałem, że wiem wszystko. Osho pracował nade mną w tym kierunku – warstwa po warstwie „obłupywał" moje ego. Wtedy tego nie rozumiałem, ale dziś wiem, jak niezwykle inteligentnym był człowiekiem. Pobyt w Punie to jeden z najbardziej ekscytujących okresów w moim życiu, przez te sześć lat wiele się nauczyłem.


Jak to wpłynęło na Twoje podejście do pracy z ciałem?

Osho podkreślał, że kluczem do pracy z ciałem jest szeroka perspektywa, bez narzucania konkretnej metody, jak w przypadku choćby Rolfingu i integracji posturalnej. Uczył reagowania na to, co pojawia się w danym człowieku. Dzięki temu kiedy pracuję z ciałem, mam świadomość, że zajmuję się sferą fizyczną, ale też emocjonalną i energetyczną, więc działam holistycznie.



Trener
0

Usługi

Wykład, ćwiczenia i dyskusja
Warsztat Aktywnego Słuchania
Instytut Rozwoju Osobistego EUPHONIA
14-15 października 2017
510 zł
Praca z wewnętrznym dzieckiem
Wewnętrzne Dziecko — Powrót do Esencji z Vedantą Aspioti
Vedanta Aspioti
15-18 stycznia 2018
800 zł
Trening MBSR
8-Tygodniowy Trening Mindfulness
Maga Alicja Korbel
15 paź - 03 gru 2017
1 100 zł
Wyprawa
Let it go: odetchnij i odpuść
By The Way Coaching
24-28 kwietnia 2018
Cena do ustalenia
Wyprawa
Magiczne Bali: zakochaj się w życiu
By The Way Coaching
15-22 lipca 2018
Cena do ustalenia
Wyprawa
Zmysłowa Sri Lanka – rozwój ze szczyptą cynamonu
By The Way Coaching
18-26 stycznia 2018
Cena do ustalenia
Wyjazd "offline"
By The River: w poszukiwaniu równowagi
By The Way Coaching
12-15 października 2017
650 zł
[więcej usług]

Wiedza

[więcej newsów]

Najczęściej czytane

Ćwiczenie | KOLEKCJE : Stres
22.11.2016 r.
Inspiracja | Ciało : Ruch i taniec
23.12.2016 r.
Inspiracja | Emocje : Szczęście
22.11.2016 r.
Inspiracja | KOLEKCJE : Ciekawostki
02.01.2017 r.
Inspiracja | KOLEKCJE : ARTYKUŁY
23.11.2016 r.
[więcej artykułów]

Zamów

najbardziej uskrzydlający newsletter, który zapewni Ci cotygodniową dawkę pozytywnej energii oraz inspirację do spełniania własnych marzeń.

Od razu po zapisaniu się otrzymasz od nas poradnik o tym jak po mistrzowsku osiągać własne cele.

* Pola obowiązkowe
feedback
feedback